Striptizerka w agencji towarzyskiej.
Striptizerka w agencji towarzyskiej. Fot. Przemek Jendroska / AG  
Reklama.
Seksoholizm, komórkoholizm czy nałogowe granie na komputerze mogą brzmieć śmiesznie i trywialnie. Ale są niemal tak samo groźne jak alkoholizm czy narkomania. Na leczenie osób uzależnionych od nietypowych rzeczy przeznaczono 1,7 miliona złotych. Pieniądze te rozkładają się na 26 placówek w całej Polsce - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
- Dzięki temu będę mógł oprócz hazardzistów i alkoholików, co jest finansowane przez NFZ, leczyć innych uzależnionych. Czyli zakupoholików, seksoholików czy pracoholików. Do tej pory finansowałem to na własną rękę - mówi Lech Cierpiał z Samodzielnego Publicznego Zakładu Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Siemianowicach Śląskich. - Nie mogłem odsyłać ludzi, którzy potrzebowali pomocy - dodaje.

Polański też widzi problem

Jak widać, są to nałogi na tyle poważne, że trzeba je leczyć. Uzależnie od używania telefonu komórkowego może w równym stopniu zniszczyć rodzinę, co np. alkohol. Z "komórkoholików" i zarazem pracoholików kpił Roman Polański w swoim najnowszym filmie "Rzeź". Jeden z głównych bohaterów ignoruje wszystko inne, kiedy dzwoni jego telefon. Do momentu, w którym żona wrzuca jego BlackBerry do wazonu z wodą i komórka przestaje działać.

Strauss-Kahn, człowiek, który za prostytutki drogo zapłacił. Karierą polityczną

Nie jest to rzeczywistość wyłącznie filmowa, ale na co dzień nie widać takich problemów. - W uzależnieniach, które nie są typowe jak alkoholizm czy narkomania, problemem jest także to, że pacjenci bardzo późno zgłaszają się na leczenie. Często ukrywają swoje zaburzenia przed sobą i rodziną - wyjaśniła w "DGP" Małgorzata Kowalska, dyrektor Ośrodka Profilaktyki Leczenia Uzależnień w Zabrzu.
Seks nie taki wspaniały?
Tym bardziej potrzebne są placówki leczące seksoholizm. Nałóg ten, tak samo jak każdy inny, rujnuje nie tylko pojedyncze osoby, ale i całe rodziny. Uzależnieni - również coraz więcej kobiet - szukają przeżyć w każdym możliwym miejscu. Przy czym obie płcie realizują to różny sposób i z różnych pobudek.
Z licznych naukowych publikacji dostępnych w internecie wynika, że mężczyźni potrafią wydawać fortuny na prostytutki czy pornografię, masturbują się po kilka razy dziennie. Często wiodą tzw. "podwójne życie": mają rodzinę, dom, a poza nimi stają się maniakami desperacko poszukującymi doznań seksualnych. Taki tryb ich wykańcza, zazwyczaj sprawa po jakimś czasie wychodzi na jaw. Żony zostają same, upokorzone i skrzywdzone, dzieci w oczywisty sposób cierpią na rozstaniu rodziców. W dokładnie taki sposób wyglądała dramatyczna historia Tigera Woodsa. Chociaż miał piękną żonę, dzieci i górę pieniędzy, to regularnie korzystał z usług prostytutek w hotelach. Gdy afera wyszła na jaw, stracił zarówno żonę, kilka milionów dolarów, dzieci i społeczny prestiż. Podobnie robił John Terry, piłkarz reprezentacji Anglii. Terry, oprócz małżonki, miał też dziesięć kochanek.
Czerwony Krzyż przestrzega przed seksem z Facebook'a

PCK uruchomił kampanię społeczną, która przestrzega przed nawiązywaniem bliższych kontaktów z nieznajomymi z internetu. Akcję promuje kontrowersyjny film, sugerujący, że osoby przypadkowo poznane w Sieci mogą ukrywać wirusa HIV.

Seksoholizm to domena mężczyzn, ale kobiet też dotyka. I to całkiem sporej grupy, bo według rozmaitych badań - polskich, ale i np. amerykańskich - płeć piękna stanowi nawet do 20% uzależnionych. Seksoholiczki szukają jednak czegoś innego: nie samego seksu, a pewnej iluzji emocjonalnej, z otoczki wokół seksu wynikającej. Ważniejsza jest dla nich rozmowa przed i po, śniadanie rano, pewna bliskość fizyczna - ale nie sama przyjemność płynąca z czynności seksualnych. Nadal jednak ich uzależnienie rujnuje życie.

Teraz mogą szukać pomocy za darmo

Dzięki postanowieniu rządu o utworzeniu funduszu, wszyscy nałogowcy będą mieli szansę na wyleczenie. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo całość kwoty przeznaczona przez władze na uzależnienia to 18 milionów złotych. Pieniądze pochodzą w 3% z wpływów z dopłat do gier objętych monopolem państwa. Zostaną one przeznaczone na badania naukowe, profilaktykę i na końcu - leczenie.