
Ratownicy i lekarze od tygodni skarżą się na braki w sprzęcie i wyposażeniu szpitali. Wspierają ich fundacje, prywatne firmy, a nawet pojedyncze osoby. Możliwe, że pomagali by im księża, ale ich przełożeni mają inne priorytety. Zamiast przeznaczyć część dochodów na ratunek szpitalom, wolą zadbać o własną kurię. Tak przynajmniej jest w Archidiecezji Przemyskiej.
Księża nie ukrywają oburzenia, jedynie swoje personalia. – Zamiast ratować szpitale czy chorych na koronawirusa ludzi, trzeba ratować kurię biskupią. A ona od wielu lat ma się dobrze. No ale trzeba będzie zastosować się do poleceń arcybiskupa – stwierdził w rozmowie jeden z duchownych.
