
Dlaczego tak wiele uwagi poświęca się przedsiębiorcom, a tak mało ludziom kultury i sztuki? – dziwi się na łamach "Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej" Krzysztof Varga, publicysta i pisarz. I stwierdza, że chłop i przedsiębiorca to dwie "wciąż niezadowolone i roszczeniowe kasty".
Słowem, które zrobiło w ciągu ostatnich dwudziestu lat wielką karierę w Polsce, jest "przedsiębiorca". Wszystko powinno być tak skonstruowane, aby – jak tylko to możliwe – ułatwić funkcjonowanie "przedsiębiorcom". Człowiek przedsiębiorczy został w Polsce uwznioślony i wyniesiony na piedestał.
Czytaj także: Polscy pracownicy okradają na potęgę firmy, w których pracują. Znikają przez to miliardy złotych
W tym sensie nawet "drobny przedsiębiorca" jest o wiele bardziej wartościowy od, dajmy na to, tłumacza literatury pięknej, eseisty, dramatopisarza. Przedsiębiorcą może być właściciel fabryki, biznesmen, ale także handlarz z dawnego Stadionu Dziesięciolecia czy sprzedawca chińskich podkoszulek z bazaru.
Jak pisze Varga, przedsiębiorca i chłop to dwie "kasty", które są stale niezadowolone, domagające się ułatwień i w dodatku nieposiadające żadnych aspiracji. "I dlatego są to kasty będące głównymi beneficjentami zmian w Polsce 1989 roku" – stwierdza pisarz.

