
Sfotografował już około dziesięciu tysięcy osób. Kto? Brian Stanton, fotograf, który robi zdjęcia ludziom napotkanym na ulicach Nowego Jorku. Potem wrzuca je na na Facebooka. I tyle. To wystarczyło, żeby zrobić prawdziwą furorę. Jego profil śledzi już ponad 260 tysięcy internautów z całego świata.
REKLAMA
Na początku – latem 2010 roku – miał to być jedynie foto-projekt. Dwudziestolatek przeprowadził się do Nowego Jorku, żeby fotografować ludzi spotykanych na ulicach. Schemat zawsze jest ten sam. Brian zauważa na ulicy kogoś, kto przykuł jego uwagę. Podchodzi i pyta czy może zrobić zdjęcie. Efekty możemy zobaczyć później w internecie. Każde kolejne zdjęcie to tysiące komentarzy i jeszcze więcej "lajków"
Przed obiektywem stają młodzi, starzy, dzieci, single, pary, chudzi, grubi, mężczyźni, kobiety, Azjaci, Latynosi, biali i czarnoskórzy. Nie ma wyjątków. Każda osoba ma kilka zdjęć, z których jednoz krótkim komentarzem autora trafia później na profil Humans of New York.
Dawniej tylko on fotografował, teraz to ludzie chcą sobie zrobić zdjęcie z nim. Zdarza się też, że młode dziewczyny krzyczą i skaczą z radości, jak tylko go spotkają. Stanton zdradza, że sfotografował już około dziesięć tysięcy osób.
Zobacz też: Nagi Kowboj z ulic Nowego Jorku chce pozwać… Nagiego Indianina. „To moje terytorium”
Początki nie były łatwe. Jak mówi Brian w materiale BBC, ludzie reagowali dziwnie, gdy prosił ich o zdjęcie. Był tylko anonimowym fotografem, który zaczepiał ludzi na ulicy. – Rok zajęło mi zdobycie trzech tysięcy fanów na Facebooku – mówi.
Początki nie były łatwe. Jak mówi Brian w materiale BBC, ludzie reagowali dziwnie, gdy prosił ich o zdjęcie. Był tylko anonimowym fotografem, który zaczepiał ludzi na ulicy. – Rok zajęło mi zdobycie trzech tysięcy fanów na Facebooku – mówi.
Nagle jego projekt zaczął błyskawicznie zdobywać popularność. Od czerwca zyskał 150 tysięcy fanów. Teraz śledzi go już ponad 260 tysięcy internautów, a liczba to rośnie z godziny na godzinę. W miarę zdobywania fanów Brian rozszerzył swój projekt. Teraz każde zdjęcie w swojej kolekcji opatruje cytatem z rozmowy lub historią dotyczącą spotkania swojego "gościa". Ludzie go rozpoznają i cieszą się, gdy poprosi właśnie ich o zdjęcie.
Czytaj: Znakomity fotograf "Gazety Wyborczej" zostaje baristą. Historia jednego człowieka i całego zawodu [wywiad]
– Cztery miesiące temu robiłem to samo, ale anonimowo. Nic się we mnie nie zmieniło, ale dzięki temu z kogoś nieznanego stałem się rozpoznawalny. Ludzie podchodzą i mówią, ile dla nich znaczy moja praca - kontynuuje Brian Stanton na antenie BBC.
Co ciekawe to właśnie Stanton udostępnił na swoim facebook'owym profilu zdjęcie "Ostatni pocałunek", które podbija od kilku dni internet.
Zdjęcia Briana Stantona możesz zobaczyć tutaj.
źródło: BBC.co.uk
