Pierre Dukan w Polsce: Od mojej diety nikt nie umarł. Dietetyk: trafiali do mnie z gorączką, drgawkami, wycieńczeni

Okładki książek Pierre'a Dukana
Okładki książek Pierre'a Dukana mat. wydawcy
30 mln ludzi na całym świecie uwierzyło, że dzięki serkom, jajku i otrębom pszennym są w stanie pozbyć się kilkudziesięciu kilogramów w kilka tygodni. Za marzenia płacili wysoką cenę: wycieńczenie organizmu, bóle głowy, choroby nerek. Sam Pierre Dukan, twórca diety, przegrał o nią proces w sądzie. Nie przestaje jednak jej bronić. Nic dziwnego. Książki z jego przepisami wciąż rozchodzą się w setkach tysięcy egzemplarzy.

Polskie wydanie książki o diecie Dukana rozeszło się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy. Jak szacują eksperci rynku księgarskiego, oznacza to, że przeczytało je około 3 mln z nas. Czyli prawie co 10.

Do zmierzenia popularności diety, nie trzeba badań – widać ją gołym okiem. No bo kto nie spotkał odchudzających się na Dukanie? Nawet w naszej redakcji na białkowy cud liczyły dwie dziennikarki (ale nikt nie próbował diety witariańskiej, nakazującej jedzenie surowego).

Czytaj także: Dieta Alleluja. Tajemny jadłospis ukryty na kartach Biblii

Nie ma ryzyka?
Pierre Dukan docenia jeden z największych rynków zbytu dla swoich pomysłów. Po raz kolejny przyjechał do Polski, by reklamować kontrowersyjną dietę. Zachwalał ją między innymi w porannym programie "Dzień Dobry TVN". W najlepszym czasie.

Katarzyna Pryzmont
dietetyk

Trafiają do mnie ludzie z ogromnym efektem jojo, z 40-stopniową gorączką, wycieńczeni, wyniszczeni. Inni mówią, że czują kwaśność w ustach, bóle głowy, totalnie nie wiedzą, co się dzieje

"Uświadomiłem sobie, że dotychczasowe diety były nieskuteczne. Trzeba było liczyć kalorie, a to sprzeczne z ludzką naturą. Kiedy ma się ochotę jeść, nie można liczyć kalorii" – mówił Dukan w rozmowie z Jolantą Pieńkowską.


Efekt jego prac jest bardzo prosty: podzielona na cztery fazy dieta, w której dominują białka. Na początku trzeba jeść wyłącznie produkty je zawierające. Później do diety dorzuca się warzywa. Następnie dochodzą do tego kolejne produkty, a w czwartej fazie już tylko utrwala się uzyskane efekty. Co czwartek jemy tylko białka, poza tym – w miarę normalne produkty.

– Nie ma żadnego ryzyka związanego z moją dietą – zapewniał Dukan. Czy faktycznie?

Czytaj więcej: Tłusto, na surowo albo wcale. Sprawdzamy diety dla odważnych

Procesy
We Francji polemika dotycząca "cudowności" diety Dukana zakończyła się w sądzie. Jean-Michele Cohen, także dietetyk, na łamach dziennika "Liberation" nazwał białkową metodę "niebezpieczną fantazją". Stwierdził też, że ten sposób odchudzania powoduje wzrost cholesterolu, wywołuje choroby układu krążenia, a nawet może prowadzić do raka piersi. Swoje zarzuty oparł, jak twierdzi, na badaniach 5 tys. osób, które "były na Dukanie". Jego metodę wciągnął na listę pięciu najgroźniejszych dla zdrowia diet.

Dukan takiej krytyki nie wytrzymał i pozwał Cohena o zniesławienie. Sąd jednak nie przychylił się do jego zarzutów.

To był jednak dopiero początek kłopotów Dukana. Po tym, jak dietetyk zaproponował, by francuskich licealistów punktować dodatkowo na maturze za utrzymywanie prawidłowej wagi, w marcu paryska izba lekarska zgłosiła przeciw niemu skargę. Naczelna Izba Lekarska zarzuciła mu natomiast złamanie art. 19 francuskiego kodeksu etyki lekarskiej, który mówi o tym, że medycyna nie powinna być uprawiana jak handel.

Jak sam Dukan tłumaczy te zarzuty? Zazdrością.

Czytaj także: Dieta po polsku. Jemy więcej drobiu, mniej owoców, a każdy wypija o 60 puszek piwa więcej, niż 10 lat temu

"Kończą z gorączką"
Polscy dietetycy przekonują jednak, że nie o zazdrość tu chodzi, a o zdrowie pacjenta. Choć na antenie "Dzień Dobry TVN", Pierre Dukan tłumaczył, że "od jego diety jeszcze nikt nie umarł", Katarzyna Pryzmont, dietetyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przekonuje, że wielu pacjentów prosto z diety białkowej przeszło na tę szpitalną.

– Na oddział trafiały osoby tak zakwaszone, że trzeba było paru dni, by doszły do siebie – mówi. Choć dodaje, że to przypadki ekstremalne, przekonuje, że z pacjentami, którzy skrzywdzili się dietą Dukana, ma do czynienia na co dzień.

– Trafiają do mnie ludzie z ogromnym efektem jojo, z 40-stopniową gorączką, wycieńczeni, wyniszczeni. Inni mówią, że czują kwaśność w ustach, bóle głowy, totalnie nie wiedzą, co się dzieje – wylicza Katarzyna Pryzmont.

Ale Dukan to nie tylko konsekwencje dla ciała, ale także, a może przede wszystkim, dla psychiki.

– Nawet dla tych pacjentów, których dieta skrzywdziła, nadal pozostaje ona niesamowita. Ten moment, kiedy po latach wreszcie są szczupli, jest dla nich tak ważny, że chcą ryzykować katowanie się po raz kolejny – mówi Katarzyna Pryzmont. – Ale po Dukanie strasznie trudno schudnąć, bo kiedy człowiek dostaje później nawet niskokaloryczną dietę, jego organizm przeżywa szok od ilości przyjmowanych węglowodanów. I tyje.

Czegokolwiek o diecie Dukana nie sądzić, w jednym ma on rację. 1,5 mld ludzi na świecie cierpi na otyłość. I, jeśli szybko nie zaczniemy z nią walczyć, problem będzie pogłębiał się z każdym rokiem.

O otyłości czytaj więcej: Dzieci tyją na potęgą, a władza bezradnie rozkłada ręce.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...