
Ekspedientka ze sklepu przy ulicy Paderewskiego 5M w Oleśnicy zmarła z powodu zakażenia koronawirusem. Sanepid poszukuje osób, które od 15 do 19 czerwca robiły w spożywczaku zakupy. Na razie nikomu nie zrobiono testu na obecność COVID-19. Ruszyły za to wzmożone kontrole w innych lokalach.
REKLAMA
– Kiedy się dowiedziałam o tej sklepowej, to od razu zapytałam dostawców, którzy i do nas przyjeżdżają, czy mieli z nią kontakt. Okazało się, że nie obsługiwali tego punktu – oddycha z ulgą ekspedientka ze sklepu spożywczego w Oleśnicy na Dolnym Śląsku.
Kilka ulic dalej – też w sklepie spożywczym – pracowała zakażona koronawirusem kobieta. 63-latka, która miała również choroby współistniejące, zmarła kilka dni temu.
– Pani była przesympatyczna. Zdarzyło się to, co się zdarzyło. Podejrzewam, że przyczyną była jej tolerancja dla tych, którzy przychodzili bez maseczek – powiedział w rozmowie z Polsat News jeden z klientów.
Sklep natychmiast został zamknięty, a sanepid poszukiwał mieszkańców Oleśnicy, którzy w drugiej połowie czerwca robili zakupy przy Paderewskiego 5M.
– Pierwszego dnia skontaktowało się z nami około 20 osób, kolejnego – 15-17 osób. Dziś już praktycznie nikt nie dzwonił – mówi nam Urszula Kozioł, dyrektor sanepidu w Oleśnicy.
Ze wszystkimi, którzy zgłosili się do pracowników sanepidu, przeprowadzono pogłębiony wywiad.
– Nie wykazywali oni żadnych objawów klinicznych. Czas ekspozycji na patogen nie przekraczał 15 minut, nie było więc potrzeby wykonywania testów na obecność COVID-19. Okazało się, że klienci byli zdyscyplinowani na tyle, że podczas wizyty w sklepie mieli na twarzach maseczki. Na ladzie sprzedażowej zamontowana była także pleksa – tłumaczy Kozioł.
W urzędzie odsyłają nas do sanepidu, kiedy pytamy, czy w mieście jest poruszenie. – Niepokój czuliśmy na samym początku pandemii, teraz każdy się z tym oswoił. Dezynfekcja rąk i maseczki – to nasza rutyna – słyszę w jednym ze sklepów.
Bez paniki
W urzędzie odsyłają nas do sanepidu, kiedy pytamy, czy w mieście jest poruszenie. – Niepokój czuliśmy na samym początku pandemii, teraz każdy się z tym oswoił. Dezynfekcja rąk i maseczki – to nasza rutyna – słyszę w jednym ze sklepów.Inny mieszkaniec Oleśnicy dodaje: – U nas nie ma stresu czy niepokoju. Ludzie się już przyzwyczaili do wirusa. Niektórzy nie wierzą, że on w ogóle istnieje.
W mieście nie ma paniki. Od początku trwania pandemii mieliśmy kilkanaście zgonów związanych z zakażeniem COVID-19. Natomiast należy pamiętać, że u tych osób istniały choroby współistniejące. Również u ekspedientki. Wszyscy ci pacjenci byli wcześniej hospitalizowani.
Sanepid sprawdza
– Teraz mamy wzmożone kontrole sanepidu i policji. Sama prosiłam, żeby częściej do nas zaglądali. Mamy niesfornych klientów, którzy nie noszą maseczek, najczęściej to młodzi. A nie jestem w stanie wyłapać wszystkich, którzy bez maseczek wchodzą do sklepu – żali się jedna z ekspedientek.Jej koleżanka po fachu z innego sklepu dodaje: – Sanepid ostatnio sprawdzał wspólnie z policją, czy przestrzegamy wszystkich zasad, czy klienci chodzą w maseczkach. Oczywiście nie każdy zasłania usta i nos, niektórzy tłumaczą się problemami zdrowotnymi.
A dyrektor sanepidu w Oleśnicy podkreśla, że to działania prewencyjne pozwalają uniknąć zakażenia. – Maseczki, dezynfekcja rąk, jednorazowe rękawiczki – te wszystkie zalecenia sanitarne są niezbędne jako działania prewencyjne stosowane podczas pandemii – zaznacza Kozioł.
