
Przez kontrowersyjny film o Mahomecie, który nakręcono w USA zagrzmiał Bliski Wschód. Anna Gurji, gruzińska aktorka, która zagrała w nim jedną z ról przekonuje, że nie miała zielonego pojęcia, iż taki będzie efekt końcowy produkcji. – Nikt nigdy nie wspomniał o religii, ani tym bardziej o Mahomecie przez cały czas nagrań – broni się w liście opublikowanym na stronie Neil'a Gaimana.
Film, o którym mowa to amatorska produkcja pt. "Innocence of Muslims". Niskobudżetowy film, który dyskredytuje Mahometa jako wysłannika Boga i przedstawia go w dwuznacznych sytuacjach oburzył świat Islamu. Oburzył do tego stopnia, że wyznawcy tej religii zaczęli szturmować amerykańskie placówki dyplomatyczne.
W atakach życie stracił już m.in. ambasador USA w Libii. Głos zabrał nawet duchowo-polityczny przywódca Iranu, który wzywa amerykański rząd do ukarania autorów filmu o proroku. Konflikt przybiera na sile z każdym dniem.
Nie wiedziała w czym gra
Autorzy to jedno, aktorzy drugie – w końcu to oni pokazali w filmie swoje twarze. Głos w całej sprawie zabrała teraz Anna Gurji, gruzińska aktorka, które zagrała jedną z ról w "Innocence of Muslims". Choć jak sama pisze w otwartym liście przez cały czas nagrań była przekonana, że bierze udział w "Desert Warrior" – filmie o walkach plemiennych spowodowanych nadciągającym nad ziemię meteorytem.
Zobacz: Al-Kaida nawołuje do protestów na Bliskim Wschodzie. Polscy muzułmanie: Film był dziełem szaleńca Po premierze (na którą nie została zaproszona) okazało się jednak, że film zdubbingowano bez zgody aktorów, a finalną wersją zmontowano tak sprytnie, że zamiast wspomnianego "Desert Warrior" powstał anty-islamski film.
Anna Gurji
gruzińska aktorka
To miał być dramat przygodowy
Zaczęło się w zeszłoroczne wakacje, gdy aktorka zarejestrowała się na stronie dla amatorskich aktorów. Przeszła szybki casting i dostała rolę Hillary – młodej dziewczyny sprzedanej przez rodziców przywódcy plemienia – tak się jej przynajmniej wydawało. Dwudziestojednoletnia Anna Gurji wspomina, że atmosfera na nagraniach była bardzo przyjacielska i – jak pisze – wszyscy aktorzy byli przekonani, że robią niskobudżetowy fikcyjny dramat przygodowy.
W liście wyjaśnia, że w filmie, który nagrywali motywem przewodnim była kometa zmierzająca ku ziemi. Walczyły o nią plemiona starożytnego Egiptu, które wierzyły, że jej posiadanie zapewni im ponad naturalne moce.
Trudno się dziwić, że teraz aktorka obawia się o swoje życie. Mimo to zapewnia, że nie ma zamiaru się ukrywać. Woli rozpowszechniać tę wersję dotyczącą powstania filmu.
Cały list aktorki możesz przeczytać na stronie Neila Gaiman'a.
