
„Facebook się skończył” wyznał mój redakcyjny kolega. „Dziś już nie ekscytuje, tak jak kilka lat temu, tylko służy do zabijania nudy”. Czy to możliwe, że największy serwis społecznościowy przeszedł metamorfozę, a ja tego nie zauważyłam? A może raczej zmieniły się potrzeby mojego znajomego? Wciąż przecież mnóstwo ludzi korzysta z portalu, wrzuca zdjęcia i wypisuje nowe statusy. Internet rośnie razem z nami.
REKLAMA
Kiedyś to były czasy. Zdanie, które do tej pory zwykle mówiła moja babcia, coraz częściej słyszę od moich rówieśników. I wcale nie chodzi im o muzykę, ludzi czy sposób spędzania czasu, tylko internet. Wbrew pozorom on też się zestarzał, albo raczej my. Trudno ocenić. Nie ma już gadu gadu i ekscytujących rozmów po nocy, nie ma chatów, gdzie można było podszywać się za dużo starsze dziewczyny, nie ma grona i mamy, która liczy nam każdą minutę w sieci. Nie ma? A może jednak to wszystko jest, tyle że w innej postaci, jakby lepsze i bardziej nowoczesne. W końcu Facebook to nic innego jak jedno wielkie gadu gadu czy chat, dlaczego więc w nas tyle tęsknoty za przeszłością? Czy z internetu rzeczywiście można wyrosnąć?
– Trudno powiedzieć, że z internetu się wyrasta. W końcu każdy inaczej z niego korzysta, czego innego szuka, czego innego też potrzebuje i nie sposób wyznaczyć, które użycia są lepsze, a które gorsze – mówi dr Mirosław Filiciak, medioznawca z SWPS. – Nie jest to przestrzeń, którą można objąć jedną charakterystyką, raczej obszar mający wiele różnych rodowodów i obejmujący wiele różnych mediów. Preferencji w ich użyciu nie da się sprowadzić do jednego elementu, np. wieku użytkowników - trzydziestolatek z Warszawy może korzystać z tych samych usług co nastolatek z Berlina, a jego sąsiad, który jest w tym samym wieku, w tym samym czasie może robić w sieci coś innego.
Internet wzmacnia rozpad kanonów i hierarchii – szatkuje kulturę i społeczeństwo, więc jedyny trend, który w związku z tym można zauważyć, to powstawanie kolejnych nisz. Nie ma jednego internetu, raczej mnóstwo małych internetów, podgryzających powoli nasze wyobrażenia o mediach, jako podstawie demokracji, przestrzeni dialogu pomiędzy osobami o różnych opiniach. Bo "mój" internet wcale nie musi być podobny do internetu innych osób – tłumaczy Filciak.
Wyrosnąć rzeczywiście się nie da. Z maila będziemy pewnie korzystać do śmierci. Trudno też sobie wyobrazić, że przestaniemy czytać prasę w internecie, sprawdzać pogodę czy wchodzić na konto w banku. Można jednak zaobserwować trend, który każe nam korzystać z sieci w bardziej świadomy sposób. Internet, który jeszcze dziesięć lat temu pełnił głównie funkcje rozrywkowe, dziś jest bardziej utylitarny. Nauczyliśmy się z niego korzystać i filtrować interesujące nas treści. Do wszystkiego co spotykamy w sieci podchodzimy bardziej uważnie. Po prostu internet okrzepł, a wraz z nim nasz entuzjazm.
Czytaj też: 4-latek w sieci to łakomy kąsek dla reklamodawców. Co czyha na nasze dzieci w internecie?
Zmieniają się też trendy. Kiedyś blogi były domeną nastolatek i pełniły funkcję pamiętniczków, dziś potrafią być ważnymi, opiniotwórczymi stronami. Podobnie z portalami społecznościowymi czy forami. Nasze zainteresowanie nimi często wynika z mody. Kiedy ta przemija, popularne adresy wypadają z obiegu. Czy jednak się kończą? Tego nie można powiedzieć. Dla jednych na pewno, dla innych jeszcze długo pozostaną ważne. Nie ma reguły. Są indywidualne wybory i decyzje. Facebook się znudził? Mnie już troszeczkę, co nie zmienia faktu, że ktoś właśnie na pewno go dla siebie odkrył. Kto wie, czy za jakiś czas znów mnie nie zachwyci. W końcu internet to najszybciej rozwijające się medium i na pewno jeszcze nie raz nas zaskoczy.