Kiedyś internet wciągał, a dziś? Dziś nudzi
Kiedyś internet wciągał, a dziś? Dziś nudzi Shutterstock

„Facebook się skończył” wyznał mój redakcyjny kolega. „Dziś już nie ekscytuje, tak jak kilka lat temu, tylko służy do zabijania nudy”. Czy to możliwe, że największy serwis społecznościowy przeszedł metamorfozę, a ja tego nie zauważyłam? A może raczej zmieniły się potrzeby mojego znajomego? Wciąż przecież mnóstwo ludzi korzysta z portalu, wrzuca zdjęcia i wypisuje nowe statusy. Internet rośnie razem z nami.

REKLAMA
Kiedyś to były czasy. Zdanie, które do tej pory zwykle mówiła moja babcia, coraz częściej słyszę od moich rówieśników. I wcale nie chodzi im o muzykę, ludzi czy sposób spędzania czasu, tylko internet. Wbrew pozorom on też się zestarzał, albo raczej my. Trudno ocenić. Nie ma już gadu gadu i ekscytujących rozmów po nocy, nie ma chatów, gdzie można było podszywać się za dużo starsze dziewczyny, nie ma grona i mamy, która liczy nam każdą minutę w sieci. Nie ma? A może jednak to wszystko jest, tyle że w innej postaci, jakby lepsze i bardziej nowoczesne. W końcu Facebook to nic innego jak jedno wielkie gadu gadu czy chat, dlaczego więc w nas tyle tęsknoty za przeszłością? Czy z internetu rzeczywiście można wyrosnąć?
– Trudno powiedzieć, że z internetu się wyrasta. W końcu każdy inaczej z niego korzysta, czego innego szuka, czego innego też potrzebuje i nie sposób wyznaczyć, które użycia są lepsze, a które gorsze – mówi dr Mirosław Filiciak, medioznawca z SWPS. – Nie jest to przestrzeń, którą można objąć jedną charakterystyką, raczej obszar mający wiele różnych rodowodów i obejmujący wiele różnych mediów. Preferencji w ich użyciu nie da się sprowadzić do jednego elementu, np. wieku użytkowników - trzydziestolatek z Warszawy może korzystać z tych samych usług co nastolatek z Berlina, a jego sąsiad, który jest w tym samym wieku, w tym samym czasie może robić w sieci coś innego.
Internet wzmacnia rozpad kanonów i hierarchii – szatkuje kulturę i społeczeństwo, więc jedyny trend, który w związku z tym można zauważyć, to powstawanie kolejnych nisz. Nie ma jednego internetu, raczej mnóstwo małych internetów, podgryzających powoli nasze wyobrażenia o mediach, jako podstawie demokracji, przestrzeni dialogu pomiędzy osobami o różnych opiniach. Bo "mój" internet wcale nie musi być podobny do internetu innych osób – tłumaczy Filciak.
Wyrosnąć rzeczywiście się nie da. Z maila będziemy pewnie korzystać do śmierci. Trudno też sobie wyobrazić, że przestaniemy czytać prasę w internecie, sprawdzać pogodę czy wchodzić na konto w banku. Można jednak zaobserwować trend, który każe nam korzystać z sieci w bardziej świadomy sposób. Internet, który jeszcze dziesięć lat temu pełnił głównie funkcje rozrywkowe, dziś jest bardziej utylitarny. Nauczyliśmy się z niego korzystać i filtrować interesujące nas treści. Do wszystkiego co spotykamy w sieci podchodzimy bardziej uważnie. Po prostu internet okrzepł, a wraz z nim nasz entuzjazm.
Zmieniają się też trendy. Kiedyś blogi były domeną nastolatek i pełniły funkcję pamiętniczków, dziś potrafią być ważnymi, opiniotwórczymi stronami. Podobnie z portalami społecznościowymi czy forami. Nasze zainteresowanie nimi często wynika z mody. Kiedy ta przemija, popularne adresy wypadają z obiegu. Czy jednak się kończą? Tego nie można powiedzieć. Dla jednych na pewno, dla innych jeszcze długo pozostaną ważne. Nie ma reguły. Są indywidualne wybory i decyzje. Facebook się znudził? Mnie już troszeczkę, co nie zmienia faktu, że ktoś właśnie na pewno go dla siebie odkrył. Kto wie, czy za jakiś czas znów mnie nie zachwyci. W końcu internet to najszybciej rozwijające się medium i na pewno jeszcze nie raz nas zaskoczy.