
Dawno w UE nikt tak nie rozwścieczył prawicy, jak Katarina Barley, czyli wiceprzewodnicząca PE. Nawet debaty o praworządności nie wywołały takiej lawiny, jak słowa, które z ust niemieckiej polityk padły w jednym z wywiadów. Internet zalały zdjęcia z Auschwitz, hejt zaczął lać się strumieniami. Sprawa sprzed kilku dni wciąż nie ma końca. Tak jak wściekłość PiS.
REKLAMA
Katarina Barley to znana polityk niemieckiej SPD. Była sekretarzem generalnym tej partii, posłanką do Bundestagu, ministrem ds. rodziny, szefową resortu sprawiedliwości, wreszcie od ubiegłego roku zasiada w Parlamencie Europejskim i jest jego wiceprzewodniczącą. W mediach społecznościowych przedstawia się jeszcze jako feministka.
W Polsce stała się znana dopiero teraz za sprawą wywiadu z ubiegłego tygodnia, którego udzieliła stacji radiowej Deutschalndfunk. Według pierwotnej wersji, która zmroziła wielu Polaków, Barley miała powiedzieć w nim, że" państwa takie, jak Polska i Węgry, trzeba finansowo zagłodzić". Tego Niemka jednak nie powiedziała.
Polska reakcja na słowa Barley
Te słowa wywołały gigantyczny odzew, skandal, oburzenie. Zbulwersowani i zszokowani Polacy zaczęli umieszczać w sieci zdjęcia z Auschwitz. Zresztą nie tylko Polacy. Na zagranicznych kontach też pojawiły się wstrząsające zdjęcia z II wojny światowej - potwornie wychudzonych ludzi, dzieci, komór gazowych, zniszczonej Warszawy...Internauci nie zostawiali na niej suchej nitki. Podobnie politycy PiS. Aluzji do historii było co niemiara. "Ta wypowiedź jest oburzająca i przywołuje najgorsze skojarzenia historyczne. Można by powiedzieć, że Niemcy mają doświadczenie w głodzeniu i prześladowaniu Polaków… Oczekujemy oficjalnych przeprosin od pani Barley i wycofania się z tych haniebnych słów!” – oświadczył m.in. Michał Dworczyk.
"To dyplomatyczny skandal, który nie powinien się zdarzyć" – ocenił premier Mateusz Morawiecki.
Czytaj także: Rząd PiS oburzony na wiceszefową PE za słowa o "zagłodzeniu finansowym". Jest odpowiedź Jakiego
Oko.press trafnie podsumowało: "Politycy PiS poczuli się jak na II wojnie światowej". Za ten artykuł oko.press też się zresztą na prawicy dostało.
Wypowiedź wiceszefowej PE, jak się okazało, została zmanipulowana, do czego przyznało się Deutschalndfunk. "W pierwszej wersji sfałszowaliśmy oświadczenie Katariny Barley, wyolbrzymiając je. Naprawiliśmy ten błąd i przepraszamy" – podano w oświadczeniu.
Z poprawionej wersji zniknęło słowa "Polska", zostały Węgry. Został też zwrot o "finansowym zagłodzeniu". Ale w Polsce niewiele to zmieniło.
– Sama nie słyszałam tej wypowiedzi, ale wszyscy o tym mówią. Jeśli to powiedziała, z ust polityka nie powinny paść takie słowa. Jednoznacznie kojarzą się źle, bez względu na to, kogo dotyczą. Polityk musi mieć wstrzemięźliwy język, a zwłaszcza gdy patrzymy na historię, która jest trudna i nawiązanie normalnych stosunków między naszymi krajami trwało długo. Jakaś dziwna wypowiedź może zburzyć te długo odbudowywane dobre relacje – komentuje w rozmowie z naTemat europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska.
Dodaje: – Jeśli padło takie słowo, ładnie byłoby z jej strony, gdyby nie tylko radio, ale również ona sama przeprosiła.
PiS chce odwołania Barkley
Ale to na prawicy najbardziej gotuje się od paru dni. "Sam odsłuchałem dokładnie jej wypowiedzi i wyraźnie pada tam słowo "aushungern finanziell”, czyli "zagłodzić finansowo". Próby udawania teraz, że takie słowa nie padły, to godny pożałowania sposób próby ucieczki od odpowiedzialności" – stwierdził w rozmowie z portalem TVP.info wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.Wściekłość jest tak wielka, że europosłowie PiS domagają się odwołania Barley z funkcji wiceprzewodniczącej PE i mają złożyć wniosek w tej sprawie.
Wydaje się, że w ostatnich dniach to najważniejsza sprawa dla zwolenników prawicy i dla PiS. "Pani Barley robi sobie karierę i rozgłos na ściganiu dwóch z góry upatrzonych krajów, tak jak poprzednio robił na tym karierę pan Timmermans" - ocenił europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski.
"Przeprosiny? Absolutnie. Barley nie wycofuje się ze swoich słów i chce ostrych zapisów o praworządności" – grzmi portal wPolityce.pl, komentując najnowszy wywiad, którego Barley udzieliła tygodnikowi "Der Spiegel".
"Wiceszefowa Parlamentu Europejskiej nie zdobyła się na przeprosiny – wręcz odwrotnie – brnie w swoją narrację o rzekomym łamaniu praworządności na Węgrzech i w Polsce" – czytamy.
Barkley a praworządność
Katarina Barley w listopadzie skończy 52 lata. Widać, że w kwestii praworządności jest nieugięta. Chce ostrzejszej procedury dotyczącej badania praworządności, niż ta zaproponowana przez Komisję Europejską.Ma swoje zdanie na temat polskiego rządu. "Działania polskiego rządu niczym nie różnią się od działań władzy komunistycznej. Prawdziwi demokraci przestrzegają wyroków sądów – mówiła na początku roku Deutsche Welle.
Ma też swoją ocenę Viktora Orbána. W ostatnim wywiadzie oskarżyła go o korupcję, stwierdziła, że "ma lepkie ręce". "Orban jest lodowato zimnym strategiem, ma tylko jeden cel – zapewnić sobie władzę. (...) Naszym celem jest odebranie funduszy unijnych skorumpowanemu systemowi Orbána, a nie narodowi węgierskiemu czy polskiemu" – mówiła w rozmowie z "Der Spiegel".
Obu rządom dostało się też w czasie pandemii. Jak donosiło "DW", to ona wezwała KE do podjęcia kroków prawnych przeciwko państwom członkowskim Unii, takim jak Polska i Węgry, które pod pretekstem zwalczania pandemii ograniczają demokrację i rządy prawa".
Co dalej w sprawie Barley?
– Nie odwołają jej. Chyba, że Niemcy sami zdecydują, że lepiej ją schować – uważa europosłanka PO. Dodaje: – Wielu jest tak rozczarowanych tym, co dzieje się w Polsce, o Węgrzech nie mówiąc, że na pewno w PE i UE nie ma dobrego klimatu dla polskich i węgierskich spraw. To nie ulega wątpliwości. Pozycja Polski jest bardzo słaba.Dlaczego to głównie prawica aż tak żyje tematem Barley? – Podkreślam, jeśli te słowa padły, jest to złe i nie powinno się zdarzyć. Ale słowa Barley dały też prawej stronie możliwość epatowania media tym tematem, odsuwając uwagę od tego, co się w Polsce dzieje – uważa Elżbieta Łukacijewska.
– Mamy koronawirusa, mamy coraz więcej szpitali, w których nie ma miejsc i respiratorów. Mamy problem z lekarzami i pielęgniarkami. Mamy ludzi, którzy z obawy boją się iść do specjalistów, żeby wykryć np. nowotwór. Już mało się mówi o nowym ministrze edukacji. Myślę, że każdy temat który może odwrócić uwagę od sytuacji w Polsce jest wiatrem w żagle dla prawicy – dodaje.
