
W niedzielę media obiegła informacja o śmierci byłego senatora PiS Stanisława Koguta. Polityk był zakażony koronawirusem. W rozmowie z "Super Expressem" syn zmarłego przekazał jednak, że bezpośrednią przyczyną zgonu jego ojca był zawał serca.
REKLAMA
Stanisław Kogut zmarł w szpitalu w Gorlicach. Miał 67 lat. Już kilka miesięcy temu wiadomo było o jego problemach zdrowotnych – z uwagi na nie były senator PiS opuścił areszt (za poręczeniem 800 tys. zł), w którym przebywał w związku z zarzutami korupcyjnymi.
Kogut miał m.in. cukrzycę i kłopoty z nerkami. Te schorzenia kwalifikowały go do grupy podwyższonego ryzyka w kontekście zakażenia koronawirusem. Okazuje się, że bezpośrednią przyczyną śmierci nie był jednak COVID-19. – Tata zmarł na rozległy zawał serca i na pewno koronawirus przyczynił się do jego śmierci – powiedział "SE" Grzegorz Kogut.
Opowiedział również o ostatnich dniach swojego ojca. – Przeczuwał, że coś złego się dzieje i wydarzy. Źle się czuł, miał wysoką gorączkę, kaszel, duszności. I ja przeczuwałem, że coś się złego dzieje. Odbyliśmy rozmowę, która była bardzo szczera. Powiedział mi wtedy, żebym się opiekował mamą. I to zapamiętałem – wyjawił.
Stanisław Kogut był senatorem VI, VII, VIII i IX kadencji z ramienia PiS. Wcześniej pełnił funkcję małopolskiego radnego. Był też działaczem, a w pewnym momencie wiceprezesem, niewielkiego klubu piłkarskiego Kolejarz Stróże, który doprowadził na zaplecze ekstraklasy.
Czytaj także: Jeździł karetką od 40 lat, jego śmierć wstrząsnęła Polakami. "Do końca chciał pomagać ludziom"
źródło: "Super Express"
