Słowa Mateusza Morawieckiego i Julii Przyłębskiej na temat protestów Polek są zaskakująco podobne.
Słowa Mateusza Morawieckiego i Julii Przyłębskiej na temat protestów Polek są zaskakująco podobne. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Zarówno Mateusz Morawiecki, jak i Julia Przyłębska we wtorek odnieśli się do protestów Polek, oburzonych zmuszaniem ich do rodzenia ciężko i nieodwracalnie uszkodzonych płodów. Oświadczenia premiera oraz osoby kierującej Trybunałem Konstytucyjnym były... zadziwiająco podobne.

REKLAMA
– Każdy, dla kogo dobro Rzeczpospolitej jest wartością, powinien dzisiaj starać się doprowadzić do uspokojenia sytuacji – powiedział Mateusz Morawiecki na wtorkowej konferencji prasowej. W ten sposób szef rządu skomentował demonstracje w obronie podstawowych praw człowieka, które próbuje się odebrać Polkom.
Mateusz Morawiecki
o protestach Polek na konferencji prasowej

Każdy, dla kogo dobro Rzeczpospolitej jest wartością, powinien dzisiaj starać się doprowadzić do uspokojenia sytuacji...

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy te słowa padały z ust premiera, stojąca na czele Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska opublikowała swoje oświadczenie na ten sam temat. W piśmie tym czytamy, że... "każdy, dla kogo dobro Rzeczpospolitej jest wartością, powinien dziś apelować o spokój społeczny, troskę o najsłabszych, poszanowanie prawa".
Julia Przyłębska
o protestach Polek w oświadczeniu

Każdy, dla kogo dobro Rzeczpospolitej jest wartością, powinien dziś apelować o spokój społeczny, troskę o najsłabszych, poszanowanie prawa...

Jak widać, te fragmenty oświadczeń Morawieckiego i Przyłębskiej są identyczne w aż dziewięciu słowach i niezbyt mocno różnią się w pozostałej części. Inne zdania z opinii premiera oraz osoby kierującej TK zawierały już większe różnice, ale cechowały się bardzo podobną narracją.
Ten ciekawy zbieg okoliczności przywodzi na myśl partyjne "przekazy dnia", z których zasłynęło szczególnie Prawo i Sprawiedliwość. Jak informowaliśmy w naTemat.pl, przekazy dnia służyły nie tylko walce wyborczej, ale stosowano je także w sprawie Mariana Banasia, niedoszłych wyborów kopertowych, a nawet do komentowania stanu zdrowia Jarosława Kaczyńskiego.