Przemyslaw Czarnek stwierdził, że nie jest mizoginem
Przemyslaw Czarnek stwierdził, że nie jest mizoginem Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Ponad 340 osób związanych ze środowiskiem akademickim podpisało apel do prezydenta i premiera o usunięcie Przemysława Czarnka ze stanowiska ministra edukacji i nauki. Zarzucono mu m.in. mizoginię i ukrainofobię. Polityk postanowił się bronić, ale... w dość dziwny sposób.

REKLAMA

19 października Przemysław Czarnek został powołany na ministra edukacji i nauki. Zarówno jego nominacja, jak i pierwsze decyzje wzbudziły ogromne kontrowersje oraz falę sprzeciwu.

Apel o usuniecie Czarnka

W rezultacie ponad 340 osób ze środowiska akademickiego podpisało się pod apelem do prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego o usunięcie Przemysława Czarnka ze stanowiska ministra edukacji i nauki. List trafił do obu kancelarii drogą elektroniczną.

"W ostatnich dniach dr hab. Przemysław Czarnek rozpoczął bezprecedensowy proces zastraszania dyrektorów szkół i rektorów uczelni" – piszą sygnatariusze. Ich zdaniem powołanie na to stanowisko "osoby o takich poglądach budzi zdecydowany sprzeciw i grozi całkowitym załamaniem się rozwoju edukacji i nauki".

"W wypowiedziach dr. hab. Czarnka widoczne są rażący brak poszanowania ludzi o innych poglądach, ukrainofobia, antysemityzm, dehumanizacja osób nieheteronormatywnych, mizoginizm oraz pochwalanie kar cielesnych wobec dzieci" – czytamy w apelu.

Czarnek odpowiada na zarzuty

Na to odpowiedział sam Przemysław Czarnek w audycji "Siódma 9" w rozgłośniach katolickich w Polsce. Minister stwierdził, że "nigdy nikogo nie dehumanizował". – Uwielbiam Ukrainę i Ukraińców, oczywiście nie banderowców. Mam znakomite stosunki z kościołem prawosławnym – odpowiedział na zarzuty o ukrainofobię.

Czarnek zaprzeczył również, że jest mizoginem i przy okazji zdobył się na interesujące wyznanie. – Nie jestem żadnym mizoginem, do niedawna nawet nie wiedziałem co to znaczy. Bojaźń i respekt odczuwam w stosunku do dwóch kobiet: Matki Bożej i mojej żony. Przestańcie kłamać – powiedział.

"Minister 'edukacji' nie zna słowa mizogin. Faktycznie jest się czym chwalić" – skomentowała jego słowa posłanka Lewicy Katarzyna Kotula na Twitterze.