
Wielki baner z hasłem "Przemoc domowa to nie tradycja" i czerwonym piorunem – symbolem Ogólnopolskiego Strajku Kobiet – zawisł na krzyżu na Giewoncie. Umieściły go tam kobiety z Podhala.
REKLAMA
"Giewont zdobyty! #wydupcać z przemocą!" – wpis o takiej treści znalazł się na facebookowym profilu Strajku Kobiet Podhale i był komentarzem do umieszczonego tam zdjęcia, fotografii zrobionej z drona i dokumentującej akcję. W poście zaznaczono także, że baner został ściągnięty zaraz po akcji.
Jak poinformowały media komendant straży Tatrzańskiego Parku Narodowego dowiedział się o zajściu od Polskiej Agencji Prasowej. Poinformował jednak, że między 4 a 12 na Giewoncie był patrol straży, ale baneru na krzyżu wtedy nie było. Wieszanie na zabytkowym krzyżu na Giewoncie jakichkolwiek przedmiotów, w tym m.in. flag i symboli, jest nielegalne.
"Brawo", "Doskonałe hasło", "Jesteście wielkie", pod wpisem Strajku Kobiet Podhale pojawiły się gratulacje, ale nie zabrakło także wulgarnych komentarzy: "Łapy bym połamał", "co za głupie k***y niech se na domach powywieszają", "Nie ma nic bardziej obrzydliwego niż współczesny tzw. feminizm. Ale spokojnie poczekam, jak te niby silne kobiety, na starość będąc same, będzie marudzić, jak to ciężko znaleźć dobrego faceta ha ha".
Czytaj także: Żony górali, które przeszły przez piekło. W Zakopanem wciąż słyszą: "Jak się baby nie bije, to wątroba gnije
Zgotujemy niektórym piekło
Góralki tłumnie wyszły na ulice po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej ws. aborcji. Podczas jednego z protestów odczytywały nazwiska radnych, którzy od lat nie przyjęli ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.O tym, jak wyglądają protesty kobiet na Podhalu pisała w naTemat Daria Różańska. – Kiedy założyłam fanpage "Strajku Kobiet na Podhalu", to jeden z pierwszych komentarzy brzmiał: "Kobiety, tylko przy protestowaniu nie zapomnijcie o tym, że mężowi trzeba ugotować, zrobić pranie". Potraktowałam to jako żart. Odpisałam w tonie: "lubimy sprzątać, dlatego pozamiatamy, lubimy gotować, dlatego zgotujemy niektórym piekło”. Szybko jednak okazało się, że to nie był żart – opowiadała Marta, założycielka "Strajku Kobiet Podhale".
