
Wygląda na to, że Polacy powoli wybaczają partii rządzącej próbę zmuszenia kobiet do rodzenia ciężko i nieodwracalnie uszkodzonych płodów, kontrowersyjną ustawę futerkową oraz bezradność wobec epidemii koronawirusa. Jak wynika z najnowszego badania preferencji wyborczych, poparcie dla PiS znowu rośnie.
REKLAMA
W niedzielę 15 listopada opublikowano wyniki sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych na zlecenie Wirtualnej Polski. Z danych tych dowiadujemy się, iż w ciągu ostatnich dwóch tygodni poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości wzrosło o 4 punkty procentowe.
Czytaj także: Aż trudno w to uwierzyć. Ujawniono, co chciał zrobić Kaczyński z protestującymi kobietami
Aktualnie partia rządząca ma cieszyć się poparciem na poziomie 33 proc. Drugą siłą polityczną niezmiennie pozostaje Koalicja Obywatelska, którą wskazało 24,1 proc. respondentów IBRiS. Na trzecim miejscu – z wynikiem 13,1 proc. – znalazła się formacja Polska 2050.
Gdyby wybory odbywały się w połowie listopada, do Sejmu prawdopodobnie dostałaby się także Lewica, którą poparło 8,4 proc. uczestników badania IBRiS. Dokładnie 5-proc. progu wyborczego ma sięgać poparcie dla Koalicji Polskiej.
Jak wynika z sondażu przeprowadzonego w dniach 13-14 listopada, istotny spadek notuje Konfederacja. Z wynikiem 2,3 proc. ugrupowanie to nie miałoby dziś szans na utrzymanie miejsc w Sejmie.
To pierwszy od dawna sondaż renomowanej pracowni badawczej, który wskazuje na zmianę niekorzystnego dla partii Jarosława Kaczyńskiego trendu. Jak wielokrotnie informowaliśmy w naTemat.pl, od tygodni różnego rodzaju sondaże potwierdzały, iż elektorat PiS topnieje.
Spadek poparcia dla formacji rządzącej przyspieszył szczególnie po 22 października, gdy TK Julii Przyłębskiej za niekonstytucyjną uznał embriopatologiczną przesłankę do legalnego przerwania ciąży. Naruszyło to tzw. kompromis aborcyjny i doprowadziło do masowych protestów, które miały miejsce zarówno w dużych aglomeracjach, jak i małych miasteczkach.
Na początku listopada protesty zaczęły jednak wygasać, na co wpływ miało zapewne rosnące zagrożenie epidemiczne. Wyniki najnowszego sondażu zdają się wskazywać, iż skuteczna okazała się także taktyka rządu, który wejście w życie przymusu rodzenia ciężko i nieodwracalnie uszkodzonych płodów odracza poprzez niepublikowanie orzeczenia TK w Dzienniku Ustaw.
źródło: WP.pl
