YouTube.com

Po interwencji senatora Platformy Jana Filipa Libickiego jezuici z Bydgoszczy będą musieli zmodyfikować ornat, który przez wielu nazywany jest "smoleńskim". Widnieją na nim dwie nazwy miejscowości (Katyń i Smoleńsk) wraz z datami (1940 i 2010). "Zestawienie tych dat w sposób oczywisty sugeruje, że mamy tutaj do czynienia z równoważnymi wydarzeniami" - argumentował parlamentarzysta.

REKLAMA
Jezuici z Bydgoszczy nie będą mogli używać "ornatu smoleńskiego", który dostali od miejscowego klubu "Gazety Polskiej" w miesięcznicę katastrofy smoleńskiej, 10 lipca tego roku. Na plecach szata ma wyhaftowane "Katyń 1940 Smoleńsk 2010". Jak relacjonuje "Gazeta Wyborcza" napis ten zdziwił wielu wiernych i skłonił do interwencji Jana Filipa Libickiego, senatora PO. Parlamentarzysta napisał list do prowincjała jezuitów, ojca Tomasza Kota.
Jan Filip Libicki
senator PO w liście do prowincjała jezuitów

Zestawienie tych dat w sposób oczywisty sugeruje, że mamy tutaj do czynienia z równoważnymi wydarzeniami, czyli brutalnym mordem dokonanym na polskich obywatelach. Sytuacja ta wydaje mi się niezwykle krępująca i niewłaściwa. Mamy tu bowiem do czynienia z ferowaniem pospiesznych sądów i wpisywaniem się w pewien istniejący dziś w Polsce nierozstrzygnięty spór polityczny CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Duchowny zapewnił, że jezuici nie chcą siać niepokojów, więc polecił by ornat przerobiono. Zapewnił też, że zakonnicy nie chcieli sugerować, że w Smoleńsku doszło do wydarzenia o podobnym charakterze jak w Katyniu. Według niego chodzi tylko o przypomnienie, że prezydencka delegacja jechała na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Zapewnił jednak, że napis zostanie przerobiony.