Jarosław Gowin stwierdził niedawno, że "ma w nosie literę prawa". Te słowa przysporzyły mu sporo kłopotów.
Jarosław Gowin stwierdził niedawno, że "ma w nosie literę prawa". Te słowa przysporzyły mu sporo kłopotów. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

– Nie słyszałem o tym, żeby Jarosław Gowin był pierwszy na liście do dymisji – mówił w Poranku TOK FM wiceprzewodniczący klubu PO, Ireneusz Raś. Tusk miał odbyć z ministrem sprawiedliwości "męską rozmowę".

REKLAMA
Każdy kto przez ostatnie dni choć trochę śledził media łatwo zauważy, że Gowinowi pali się grunt pod nogami. Ci bardziej złośliwi powiedzą, że ten proces trwa już od dawna. Jednak według tego co mówi wiceprzewodniczący klubu PO, minister sprawiedliwości może być spokojny.
– Nie słyszałem o tym, żeby był pierwszy na liście, a słucham wszystkich głosów, ekspertów i publicystów – mówił w Poranku TOK FM Ireneusz Raś. Chodziło oczywiście o listę "do odstrzału".
Zobacz też: "Gowin to dyżurny chłopiec do bicia w rządzie Tuska. Zrobiła się moda, kto głośniej i dosadniej".

Według polityka PO, Gowin co prawda popełnił błąd, ale o tym czy jest to błąd na wagę teki ministra powinien zadecydować Donald Tusk. – To, czy jest to błąd dyskwalifikujący zależy od premiera – mówił. Tusk miał już odbyć z Gowinem "męską rozmowę"
Raś wyjaśniał na antenie radia, że według niego Jarosław Gowin miał dobre chęci, bo wyjaśnienie afery Amber Gold "leży na sercu całej Platformie Obywatelskiej".