
Afera po słowach Jarosława Gowina, który niefortunnie stwierdził, że "ma w nosie literę prawa" przypomina Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej sprawę Kuby Wojewódzkiego, Michała Figurskiego i ich nieszczęsnej audycji o Ukrainkach. – Zrobiła się moda na atakowanie Gowina, swojego rodzaju zawody, kto głośniej, kto dosadniej – pisze dziennikarka na łamach "Gazety Wyborczej".
Kolenda-Zaleska pisze jednak dalej, że ministrowi sprawiedliwości słusznie oberwało się za "pochopnie i emocjonalne wypowiedziane słowa", choć sformułował je bardzo nieszczęśliwie.
(...) ale problem nie tkwi tylko w tych pochopnie wypowiedzianych słowach, na które się rzucono z zaciekłością. Literę prawa tworzą ludzie, często omylni. Duch prawa wynika z fundamentalnego poczucia sprawiedliwości, z poczucia wartości tego co przyzwoite CZYTAJ WIĘCEJ
Sprawę Jarosława Gowina można było potraktować według niej, jako początek afery, albo początek refleksji nad jakością prawa w Polsce. Niestety, jak pisze dziennikarkam pierwsza grupa jest w tej sprawie w zdecydowanej przewadze.
(...) przecież prawdziwa wolność polega na tym, że ma się odwagę głosić poglądy niepopularne, czasem niewygodne i prowokujące kłopoty. Ministerialna teka nie zwalnia od myślenia i nie domaga się ukrywania własnych poglądów. CZYTAJ WIĘCEJ

