Dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zaleska pisze, że sprawa Gowina przypomina jej trochę nagonkę na Wojewódzkiego i Figurskiego po nieszczęsnej audycji o Ukrainkach.
Dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zaleska pisze, że sprawa Gowina przypomina jej trochę nagonkę na Wojewódzkiego i Figurskiego po nieszczęsnej audycji o Ukrainkach. Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Afera po słowach Jarosława Gowina, który niefortunnie stwierdził, że "ma w nosie literę prawa" przypomina Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej sprawę Kuby Wojewódzkiego, Michała Figurskiego i ich nieszczęsnej audycji o Ukrainkach. – Zrobiła się moda na atakowanie Gowina, swojego rodzaju zawody, kto głośniej, kto dosadniej – pisze dziennikarka na łamach "Gazety Wyborczej".

REKLAMA
Dziennikarka zauważa, że minister Gowin to "dyżurny chłopiec do bicia w rządzie Donalda Tuska" i wylicza za co do tej pory mu się dostawało: za to, że nie prawnik, że przeciwny konwencji do spraw przemocy i za to, że zajmuje się tylko zarodkami.
Przeczytaj: Gowin do milionów Polaków: Mam w nosie literę przepisów. Panie ministrze, dziękujemy za radę [Waszym zdaniem]

Kolenda-Zaleska pisze jednak dalej, że ministrowi sprawiedliwości słusznie oberwało się za "pochopnie i emocjonalne wypowiedziane słowa", choć sformułował je bardzo nieszczęśliwie.

(...) ale problem nie tkwi tylko w tych pochopnie wypowiedzianych słowach, na które się rzucono z zaciekłością. Literę prawa tworzą ludzie, często omylni. Duch prawa wynika z fundamentalnego poczucia sprawiedliwości, z poczucia wartości tego co przyzwoite CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Sprawę Jarosława Gowina można było potraktować według niej, jako początek afery, albo początek refleksji nad jakością prawa w Polsce. Niestety, jak pisze dziennikarkam pierwsza grupa jest w tej sprawie w zdecydowanej przewadze.

(...) przecież prawdziwa wolność polega na tym, że ma się odwagę głosić poglądy niepopularne, czasem niewygodne i prowokujące kłopoty. Ministerialna teka nie zwalnia od myślenia i nie domaga się ukrywania własnych poglądów. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"
Katarzyna Kolenda-Zaleska kończy swój komentarz pytaniem, czy my – wyborcy, właściwie chcemy polityków powtarzających w kółko partyjne "przekazy dnia", czy może takich jak Gowin, którzy mają własne zdanie i nie boją się go głośno przedstawić.
Cały komentarz przeczytasz w "Gazecie Wyborczej"