
To było przypadkowe spotkanie. Jedna z córek Jana Fiedora, mężczyzny, który walczy o życie, poprosiła Andrzeja Dudę o pomoc, o nagłośnienie zbiórki na leczenie. Tego, co stało się później, rodzina się jednak nie spodziewała. Wpis trafił na Twitter prezydenta. – Byliśmy w szoku i w sumie jesteśmy do tej pory – mówi Weronika Fiedor, która opowiada nam o tacie i kosztownej terapii, która jest ostatnią szansą.
Bardzo pilne! Nasz tata ma nowotwór - walczy o życie! Walka jest dramatyczna i rozpaczliwa, bo śmiertelna choroba nie odpuszcza – to wznowa... Chemia już nie działa, została ostatnia szansa... Leczenie za ponad 1,3 mln złotych – tyle kosztuje to, co dla nas nie ma ceny: życie naszego taty. Czytaj więcej
Przez część osób rzeczywiście zostało to przyjęte krytycznie. Dziwi mnie to... Prezydent pomógł nam jako człowiek, nie rozumiemy dlaczego zarzuca się nam, że go znamy, że to było ustawione, że wszystko po to, aby poprawić wizerunek prezydenta...
Jan, dla bliskich Jasiu, to wspaniały mąż dla naszej mamy i najlepszy tata, jakiego można sobie wymarzyć. Ma dopiero 50 lat... Powinien mieć przed sobą jeszcze wiele lat szczęśliwego życia. Tymczasem walczy o to, by to życie trwało.
Nowotwór to strach, strach o życie, strach przed wynikiem kolejnego badania, przed wznową, przed tym, co przyniesie jutro... To bezradność, gdy ukochana osoba cierpi, a ty nie możesz nic zrobić.
