
Europejska Partia Ludowa od dawna ma problem z węgierskim Fideszem, który jest częścią jej ugrupowania. Chadecy i liberałowie już parę razy próbowali pozbyć się ze swoich szeregów konserwatywnych Węgrów, ale bezskutecznie. Teraz wybryk Józsefa Szájera przypomniał jej liderom ten problem. Napisał o tym szef EPL Donald Tusk.
REKLAMA
Bruksela aż huczy od plotek na temat udziału europosła Fideszu Józsefa Szájera w gejowskiej orgii w jednym z mieszkań w stolicy Belgii. Przypomnijmy, że wydarzenie to miało miejsce dwa tygodnie temu w piątek. Europoseł wraz z 25 osobami brał udział w seksie grupowym.
Czytaj także: Gangbang Szájera to nie wszystko. Węgierski dziennikarz przypomniał inne skandale ludzi Orbána
W pewnym momencie zabawę przerwała policja. Wtedy Szájer zdał sobie sprawę, że może mieć poważne kłopoty. Zdecydował się więc na ucieczkę – przez okno, po rynnie.
Gdy Szájer w końcu znalazł się w rękach policji, okazało się, że w jego plecaku znajdowały się narkotyki. Nie miał przy sobie żadnych dowodów tożsamości. Potwierdzono ją dopiero po odwiezieniu go na miejsce zamieszkania.
Skandal z eurodeputowanym Fideszu przypomniał Europejskiej Partii Ludowej jej próby wydalenia ze swoich szeregów węgierskich konserwatystów. Do sprawy w mediach społecznościowych odniósł się szef EPL Donald Tusk.
"Co musi jeszcze zrobić Fidesz, aby dowieść, że po prostu nie pasują do naszej rodziny?" – napisał na Twitterze przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej.
Przypomnijmy, że Tusk już nie raz otwarcie krytykował partię Viktora Orbana. Pamiętne jest jego wystąpienie na kongresie EPL w Helsinkach, podczas którego ówczesny jeszcze szef Rady Europejskiej Donald Tusk mówił, kto jest chrześcijańskim demokratą, a kto nie. Opis ten był wymierzony w Fidesz i samego Orbana.
