
Jak poinformowała w mediach społecznościowych brukselska korespondentka radia RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, niemiecka prezydencja miała zdecydować o daniu Polsce i Węgrom dodatkowej szansy. Przesunięty ma zostać termin realizacji ultimatum postawionego tym dwóm państwom.
REKLAMA
"Ultimatum Brukseli dla Polski i Węgier przesunięte! Niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth: 'Robimy wszystko, co w naszej mocy, negocjując w kuluarach, żeby znaleźć rozwiązanie , które byłoby do zaakceptowania dla 27'. Są więc negocjacje. 'Rozporządzenia o praworządności nie powinno się otwierać'" – podała dziennikarka na Twitterze.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, sprawujący w tym półroczu prezydencję w UE rząd Angeli Merkel jest naciskany w sprawie obrania twardego kursu wobec Polski i Węgier. Otwarcie mówił o tym partyjny kolega ministra Rotha, wiceprzewodniczący frakcji SPD w Bundestagu Achim Post.
Czytaj także: "Szantaż nie powinien się opłacać". Koalicjant chce od Merkel twardego kursu ws. Polski i Węgier
– Polityczny szantaż nie powinien się opłacać w Unii Europejskiej – oznajmił on w rozmowie z agencją DPA. – Oczekuję, że kanclerz Merkel nie będzie w tej kwestii lawirowała, ale wytyczy jasny kurs dla europejskich wartości i solidarności w czasach kryzysu – stwierdził Achim Post. – Rządy Węgier i Polski muszą wiedzieć, że czas na polityczne gierki minął – dodał polityk.
Według Achima Posta, jeżeli Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán nie znajdą "rozsądnego wyjścia" do czwartku, już na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej pozostałe państwa członkowskie UE powinny uruchomić plan awaryjny.
Mowa tu oczywiście o zbudowaniu Funduszu Odbudowy na podstawie porozumień międzyrządowych, w których Polaków i Węgrów będzie można pominąć. Już kilka tygodni temu mówił o tym premier Holandii Mark Rutte.
Szansa na "rozsądne wyjście" chyba się jednak pojawia. We wtorkowy wieczór premier Węgier w Warszawie spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim i Mateuszem Morawieckim, po czym oznajmił, że "weto nie będzie dobre dla Europy".
– Najlepiej byłoby osiągnąć porozumienie, które zbliży się lub spełni nasze podstawowe wymagania. Dobrze jeśli uda nam się osiągnąć je przed końcem tego roku, jeśli nie to będziemy negocjacje kontynuować – powiedział Orbán przed wylotem do Budapesztu.