
Centralny Szpital Kliniczny MSWiA odpowiada na relację lekarki ze szpitala na Solcu. Placówka ani słowem nie odniosła się do sprawy doradcy Andrzeja Dudy, dla którego początkowo nie było miejsca w szpitalu przy Wołoskiej, a potem nagle się znalazło, gdy dowiedziano się, że to osoba z otoczenia głowy państwa. W oświadczeniu jest za to sporo o tym, jak funkcjonuje Szpital Narodowy.
Prosząca o anonimowość lekarka z warszawskiego szpitala na Solcu w relacji dla Onetu opisała całą masę patologii w ochronie zdrowia. Mówiła, że nigdy wcześniej w jej karierze na oddziałach szpitalnych i na SOR nie umierało tak wielu chorych. "Trzy tygodnie temu mieliśmy taki okres, że nie wiedzieliśmy, co robić ze zwłokami w kostnicy" – opisywała.
Czytaj także: Szpital odmawiał przyjęcia pacjenta w poważnym stanie. Nagle okazało się, że to doradca Dudy
Lekarka zdecydowała się upublicznić to, jak sytuacja wygląda od środka, z nadzieją, że pomoże to zmienić sytuację pacjentów w szpitalach.
Szpital na Solcu jest jedynym niecovidowym szpitalem dla południowej części Warszawy. Jednocześnie jednak jest naczelnym szpitalem diagnostycznym. "To oznacza, że przywozi się do nas wszystkich pacjentów z podejrzeniem covidu z całego południa Warszawy, abyśmy my ten covid potwierdzili lub wykluczyli i dopiero wtedy wysyłali potwierdzone przypadki do szpitali covidowych" – czytamy w dramatycznej relacji.
Pacjenci w Szpitalu Narodowym
Tyle że jak już się u chorego potwierdzi covid, to przekazanie pacjenta do szpitala covidowego rodzi wiele problemów. Przyjęcie chorego przez Szpital Narodowy to właściwie cud. I właśnie m.in. do tego wątku relacji lekarki ze szpitala na Solcu odniósł się Centralny Szpital Kliniczny MSWiA.
Dr Artur Zaczyński, zastępca dyrektora CSK MSWiA ds. Medycznych w opublikowanym oświadczeniu m.in. komentuje słowa lekarki, że "przekazanie pacjenta do szpitala na Stadionie Narodowym jest praktycznie niemożliwe".
"Od początku działalności Szpitala Narodowego zarejestrowaliśmy 17 zgłoszeń ze Szpitala Solec. Osiem osób przyjęto, a trzy nie wymagały hospitalizacji (zostały skierowane do izolacji); w przypadku jednego pacjenta nie udało się ustalić jego aktualnego stanu" – informuje dyrektor Szpitala Narodowego.
Dr Zaczyński przyznaje, że pięć osób zostało zdyskwalifikowanych m.in. dlatego, że jeden z pacjentów wymagał opieki chirurgicznej, a inny nie miał aktualnych badań laboratoryjnych). "Fakt, że nie wszyscy pacjenci kwalifikowani są do przyjęcia do szpitala tymczasowego, wynika z zarządzania bezpieczeństwem pacjentów. Tak długo, jak mogą oni otrzymać opiekę lekarską w standardowym szpitalu, tak długo należy ich tam kierować" – pada w wyjaśnieniu.
Zarobki w Szpitalu Narodowym
Dyrektor odnosi się też do kwestii płac personelu. Lekarka ze szpitala na Solcu napisała, że za codzienną morderczą walkę i z pacjentami z covid-19, i z chorymi z innymi chorobami może liczyć na 6 tys. zł miesięcznie. Pracując na Narodowym, niemal przy braku pacjentów, można liczyć na kilkanaście tysięcy.
Czytaj także: "Dla nas to dobrze, ale inni niepotrzebnie cierpią". Pacjent z Narodowego zdradza, jak tam jest
"Stawki, które oferujemy w Szpitalu Narodowym, nie odbiegają od stawek oferowanych przez inne szpitale, szczególnie, jeżeli uwzględnimy dodatek za pracę przy COVID-19" – twierdzi dr Zaczyński. Dał przy tym do zrozumienia, że i na Narodowym personel ma co robić.
dr Artur Zaczyński
CSK MSWiA
Według danych z 18 grudnia "w Szpitalu Narodowym przebywało 80 pacjentów na 112 gotowych łóżek".
W komunikacie nie ma ani słowa o jednym z ciekawszych wątków relacji lekarki ze szpitala na Solcu. Kobieta opisała sprawę pacjenta z covid-19, którego szpital MSWiA przy Wołoskiej nie chciał przyjąć. Dopiero gdy przy kolejnej rozmowie telefonicznej lekarka powiedziała, że pacjent to współpracownik głowy państwa, miejsce w szpitalu MSWiA znalazło się błyskawicznie.
