
W Sejmie trwa pełna emocji debata po informacji ministra sprawiedliwości na temat działań państwa po katastrofie smoleńskiej. Jednak głównym tematem komentarzy jest wystąpienie premiera Donalda Tuska, który przeprosił za błędy w identyfikacji ciał ofiar.
REKLAMA
– Niestety po przeprosinach padły słowa, które jeszcze głębiej zraniły rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej – zaczął Andrzej Duda z PiS. – To sugerowanie odpowiedzialności, winy, między zdaniami, jest dla mnie niezwykle bolesne. Sugerowanie winy, na która nie ma dowodów – komentował przemówienie Donalda Tuska.
– To był lot, za który odpowiadała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów i 36. Specjalnego Pułku Lotniczego – stwierdził były minister w Kancelarii Prezydenta. Po raz kolejny ostro skrytykował rząd za postępowanie według Konwencji Chicagowskiej, w dodatku bez pisemnego potwierdzenia. – Ciekawy jestem w ilu państwach praworządnych na świecie takie sytuacje, w tak ważnych sprawach mają miejsce – dodał.
Andrzej Duda przypominał zapewnienia Ewy Kopacz, która mówiła, że rodziny grzebały swoich krewnych. – Te słowa, które zapewniały rodziny ofiar, dziś jeszcze bardziej ranią – mówił. Parlamentarzysta opisywał jak z ramienia Kancelarii Prezydenta zajmował się sprowadzeniem ciała Marii Kaczyńskiej. Zarzucał, że ofiary chowano w rosyjskich trumnach przez decyzję Tomasza Arabskiego
– Okazuje się, że jeśli ktoś był stanowczy i mówił jakie są oczekiwania, wszystko dało się zrealizować – mówił Duda. Ostro krytykował Ewę Kopacz. – Pani tak samo jak, tylko wyżej, była urzędnikiem. Trzeba rozumieć obowiązki, trzeba wiedzieć, czego oczekuje się od ministra konstytucyjnego. Pani tego egzaminu nie zdała – ocenił poseł. Dudzie nie podobały się słowa, jakie padały po informacjach o zamienieniu ciał ofiar. – Dzisiaj mamy co najmniej sześć pomyłek. To nie są "ewentualne pomyłki", tylko realne błędy, za które odpowiada polski rząd, minister Ewa Kopacz i minister Tomasz Arabski – powiedział Andrzej Duda.
Po nim wystąpił Franciszek Stefaniuk z PSL, który przypominał atmosferę, jak panowała po katastrofie. Wzywał, by tak jak wtedy, katastrofa połączyła, zamiast dzielić. Z sejmowej mównicy zainicjował modlitwę za zmarłych. "Wieczny odpoczynek racz im dać panie" powtarzali na stojąco zarówno posłowie PO, jak i PiS-u. Wstali premier, ministrowie i Jarosław Kaczyński.
