
Ojciec Tadeusz Rydzyk zdecydował, że na sobotnim marszu w obronie Telewizji Trwam nie przemówi Zbigniew Ziobro. Mikrofon dostaną tylko Jarosław Kaczyński i Piotr Duda, szef "Solidarności". Ma to być kara za wejście szefa Solidarnej Polski do prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a także za nową strategię partii, która chce ostrzej atakować PiS.
Wbrew wcześniejszym ustaleniom Zbigniew Ziobro nie będzie miał szansy przemówić do uczestników marszu "Obudź się Polsko". Miał o tym zdecydować sam ojciec Tadeusz Rydzyk, któremu nie w smak wejście lidera Solidarnej Polski do Rady Bezpieczeństwa Narodowego, której przewodniczy Bronisław Komorowski. Zaszkodzić miał też wywiad innego polityka "Solidarnej Polski" Jacka Kurskiego dla "Gazety Wyborczej" – donosi "Rzeczpospolita".
Zobacz też: "Tygodnik Powszechny" o marszu w obronie Telewizji Trwam: Trwają usilne starania, aby zapisać Jezusa do PiS
Ziobryści nie chcą jednak przepuścić takiej okazji (na marszu ma się pojawić 100 tys. osób) do zdobycia zwolenników. Dlatego też pojawią się na demonstracji. Wcześniej jednak chcą samodzielnie zaprotestować przeciw podniesieniu wieku emerytalnego. Ten pomysł miał się pojawić dopiero po spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z ekonomistami (poniedziałek, 24.09.12).
Czytaj też: Szef "Solidarności" nie pozwolił PiS-owi przedstawić kandydata na premiera podczas marszu w obronie TV Trwam
Teraz członkowie Solidarnej Polski muszą robić dobrą minę do złej gry przekonując, że wcale nie zależało im na przemówieniu Ziobry zaraz po mowie prezesa PiS. Jednak jeszcze kilka tygodni temu cieszyli się, że będą mogli zawalczyć o nowy elektorat.
Taką szansę miał Ziobro na poprzedniej demonstracji w obronie TV Trwam. Wtedy w emocjonalnym przemówieniu wezwał Jarosława Kaczyńskiego do zjednoczenia prawicy i zasypania podziałów.
Źródło: "Rzeczpospolita"
