W weekend w Tatrach pojawiły się tłumy turystów.
W weekend w Tatrach pojawiły się tłumy turystów. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Brak odpowiedniego dystansu, brak maseczek, tłumy. Choć wiele osób przeciera oczy ze zdumienia, to właśnie taki obraz widać na zdjęciach zrobionych w ten weekend – w czasie narodowej kwarantanny – na Gubałówce. Internauci nie szczędzą gorzkich słów w stosunku do turystów, czy jednak tak samo reagują mieszkańcy Zakopanego? Sprawdziliśmy.

REKLAMA
  • Od 28 grudnia do 17 stycznia w Polsce trwa narodowa kwarantanna. Hotele nie mogą przyjmować gości, zamknięte są także stoki narciarskie.
  • Mimo zakazów, w trakcie pierwszego weekendu ferii w górach pojawiły się tłumy turystów. Część osób nie przestrzegała wprowadzonych zasad – brak maseczek, brak dystansu.
  • Na przybyłych np. do Zakopanego, wylała się fala krytyki. Jednak mieszkańcy miasta nie są już tak radykalni w osądach.
  • "Jak widzę takie zdjęcia jestem za jak najdłuższymi obostrzeniami i Lockdownem! Może jak cała gospodarka stanie i nie będzie co do gara włożyć, to poważniej podejdziemy do całej sytuacji", "Ja się wstrzymałem od wyjazdu, a ci ludzie to po prostu debile, zero maseczek, dystansu", "Nie można raz w życiu odpuścić wyjazdu na ferie! Legitymować, spisywać każdego bez maski i karać" – piszą internauci.

    Takie poruszenie wywołały zdjęcia, które opublikował Tygodnik Podhalański, dodając opis: "Spacerniak. Ferie, Gubałówka 2021". Na fotografiach rzeczywiście widać, że wiele osób, które postanowiły spędzić weekend w górach, nie stosuje się do obowiązujących z powodu epidemii obostrzeń.

    – Na miejscu codziennie działają patrole policyjne, jednak do komendy nie dotarły zgłoszenia ze strony lokalnej społeczności. (...) Funkcjonariusze w przypadku naruszania przepisów mogli podjąć interwencję i wystawić mandat. Obywatele mają prawo przyjąć karę finansową lub odmówić jej przyjęcia, co wiąże się ze skierowaniem sprawy do wymiaru sprawiedliwości – mówiła w rozmowie z portalem WTV Barbara Przybyło z Powiatowej Komendy Policji w Zakopanem.

    Przesiębiorcy czekają na turystów

    – Są tłumy, ale ja się nie dziwię skoro cała Polska ma ferie w jednym terminie. Domów, apartamentów ludzi spoza Zakopanego też jest sporo, więc przyjeżdżają oni do swoich mieszkań. Z pewnością są też i tacy - o czym też słyszymy - którzy świadczą usługi noclegowe pomimo obostrzeń. To szczególnie ci, którzy nie dostali żadnej pomocy lub ci, którzy są w szarej strefie, więc nie mają się czym za bardzo przejmować, bo ciężko ich nawet namierzać – mówi w rozmowie z nami przedsiębiorca z Zakopanego.

    On, tak jak zresztą pozostali moi rozmówcy, zaprzecza, aby ktoś z mieszkańców był oburzony takim napływem turystów w czasie narodowej kwarantanny. Pandemiczna rzeczywistość inaczej wygląda z perspektywy ludzi, którzy mogą stracić dorobek życia. Owszem, obawa jest, ale o przyszłość.

    – Nie, ja czegoś takiego nie słyszałem. Każdy raczej czeka na turystów. Ludzie mają dosyć i są bardzo źle nastawieni do całej sytuacji, więc wydaje mi się, że jedynie, co może ich drażnić, to to, że turyści są, a nie można normalnie działać i zarobić. Według mnie mieszkańcy się nie boją. Patrzą na to ze zdziwieniem, bo niby jest zakaz, a ludzi jednak trochę jest – mówi.

    Podobną opinię słyszę, gdy rozmawiam z twórcą regionalnych wyrobów. – Jeśli chodzi o turystów, to wiadomo, że jest z nimi problem i jest bardzo słabo w Zakopanem. Czekamy na to, co zdecyduje rząd. Każdy boi się o swoją przyszłość, ludzie mają kredyty, nie wiedzą, co dalej – opowiada.

    Na razie wiadomo, że narodowa kwarantanna ma potrwać do 17 stycznia. Może być jednak wydłużona, bo liczba dziennych zakażeń wciąż jest bardzo wysoka.

    Czytaj także: Wyciekł najbardziej prawdopodobny scenariusz, co dalej z obostrzeniami. Pozostaje jedna niewiadoma

    Tłumy, ale na świeżym powietrzu

    – Osoby przyjeżdżające w obecnym okresie do Zakopanego udają się głównie w góry lub przebywają na świeżym powietrzu, więc nie stanowią wielkiego zagrożenia epidemiologicznego w mieście – mówi naTemat przewodniczący rady miasta i jednocześnie przedsiębiorca Jan Gluc.

    Pensjonaty, hotele, kwatery, restauracje i jednostki prowadzące działalność rozrywkowo-rekreacyjną nie prowadzą działalności,  więc zagrożenie w tych przypadkach nie występuje. Ze względu na znikomą liczbę nowych zachorowań w naszym mieście można by uznać – stosując wcześniejsze kryteria sanitarne – Zakopane za zieloną strefę.

    Jan Gluc

    Radny Miasta Zakopane

    Mimo wszystko liczba przybyłych zaskoczyła mieszkańców, choć były to głównie wizyty jednodniowe. – Większość z nich to absolutnie jednodniowi turyści, którzy chcieli skorzystać z pięknej pogody. Mieliśmy straszne oblężenie prawie w każdej dolinie tatrzańskiej, od znanych, m.in. Morskiego Oka i Kościeliskiej, po małe dolinki. Ludzie szukali też miejsca, gdzie można było pospacerować – wyjaśnia Agata Wójtowicz z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

    Te jednodniowe, krótkie wizyty nie wpływają znacząco na działalność przedsiębiorców. – Działalność ta jest praktycznie w całości zamknięta. Nie dotyczy to w jakimś niewielkim zakresie punktów handlowych, które również znacząco dotknęły obostrzenia związane z pandemią koronawirusa – dodaje Jan Gluc.

    Z takich przyjazdów korzysta raczej wąska grupa, dla reszty, jeśli w ogóle, oznacza to niewielkie wsparcie.

    – Zarabiają ci którzy mogą, właściciele parkingów, ci którzy sprzedają jedzenie na wynos. Ja też prowadzę punkty z jedzeniem na wynos, więc na pewno w jakiś sposób to wpływa, ale mowa o maksymalnie 10 proc. tego, co normalnie zarabiało się stacjonarnie. Są to jakieś środki, które można dać pracownikom i które pozwolą przetrwać, ale nie można mówić w tym momencie o żadnym biznesie – mówi przedsiębiorca, który ma w swojej ofercie także noclegi.

    "Ręce mi opadają, siedzę w domu, dzieciaka nie posyłam na wakacje a tu proszę. Państwo nieśmiertelni. Sorry, ale pracę przez Was Stracę. Jakby nie można jeden sezon siedzieć na dupie w domu"

    Komentarz jednej z internautek pod zdjęciami z Gubałówki

    komentarz jednej z internautek pod zdjęciami z Gubałówki

    "Boimy się o własne rodziny"

    Część internautów, która postanowiła wyrazić swoje zdanie w sieci, podkreśla, że boi się, że przy takim lekceważeniu obostrzeń epidemia nie opuści nas jeszcze przez wiele miesięcy.

    Gdy konfrontuję Agatę Wójtowicz z negatywnymi komentarzami w internecie, słyszę porównanie: – W galeriach handlowych, kiedy je otwarto, 15m2 przestrzeni zamkniętej miało przypadać na jednego klienta. Natomiast na stokach narciarskich na jednego narciarza przypadało 100m2. Wszyscy wiemy o tym, że jednak na powietrzu ten wirus mniej się rozprzestrzenia.

    Moja rozmówczyni podkreśla jednak, że mieszkańcy do zagrożenia podchodzą poważnie i też mają obawy. Jeśli więc ktoś wybiera się na Podhale, nie powinien być egoistą i nie powinien myśleć tylko o sobie.

    – My także boimy się o własne rodziny, o stan epidemiologiczny, który nam tutaj zostanie. Staramy się, aby wszystko było robione zgodnie z procedurami, zgodnie z obostrzeniami protokołem, ale uważamy że trzeba korzystać ze świeżego powietrza, ponieważ nabiera się wtedy odporności – zaznacza.

    Ludzie potrzebują przestrzeni po zamknięciu w 4 ścianach, po zdalnej pracy. Tym bardziej, że są ferie. Obserwujemy to choćby na zamkniętych górkach, na stokach narciarskich, gdzie do niedawna jeździli narciarze. Teraz rozwinął się tam nowy sport narodowy: rodzinne saneczkarstwo.Również bardzo dużo miejscowych z tego korzysta. Nawet mała górka, która zrobiona jest przez miasto na Górnej Równi Krupowej dla naprawdę małych dzieci z jabłuszkami, jest oblegana jak mrowisko. Większość z nas chce spędzać każdą wolną chwilę na świeżym powietrzu.

    Agata Wójtowicz

    Tatrzańska Izba Gospodarcza

    Przewodniczący rady miasta także stara się zrozumieć turystów, których do Zakopanego przyciąga min. bliskość przyrody czy też łatwa dostępność szlaków i ścieżek spacerowych w dolinach górskich.

    – Taki nawet jednodniowy odpoczynek umożliwia regenerację sił psychicznych i fizycznych. Jednym z wielu przykładów jest popularne w tym czasie morsowanie w celu poprawienia odporności organizmu. Turystyka jednodniowa w tym celu jest uprawiana – wiem, bo sam biorę w niej udział – mówi Jan Gluc.

    Czytaj także: