
Uczestnicy rozpoczynających się we wtorek mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Oberstdorfie co dwa dni będą musieli przechodzić testy na koronawirusa. – To absurdalne. Moim zdaniem to się zaczyna robić jakiś biznes – uważa Adam Małysz, szef polskiej misji w Oberstdorfie.
REKLAMA
Początkowo uczestnicy MŚ w Oberstdorfie mieli być poddawani testom na obecność koronawirusa co 4-6 dni. Miejscowe służby sanitarne zaostrzyły jednak zasady i uczestnicy imprezy będą przechodzić badania co drugi dzień. Ta decyzja nie spodobała się Adamowi Małyszowi, który pod nieobecność Apoloniusza Tajnera pełni funkcję szefa polskiej misji w Niemczech.
– To masakra, co wymyślili. Wszyscy już mają dosyć tego ciągłego testowania, a tu dokładają jeszcze kolejne. Nie wiem, co chcą udowodnić, bo przecież te testy są robione na bieżąco. To absurdalne. W tym momencie – moim zdaniem – to się zaczyna robić jakiś biznes – stwierdził Małysz w rozmowie z Onetem.
Podkreślił, że kadry za testy będą płacić "horrendalne kwoty" i zasugerował, że w takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem mogłoby być odwołanie imprezy.
– Norwegowie się bali, więc odwołali Raw Air i wszystkie inne imprezy sportowe, jakie miały się odbyć u nich w kraju. Tymczasem Niemcy nie zdecydowali się na taki krok, ale w ostatniej chwili stawiają wszystkie ekipy, a także dziennikarzy, pod ścianą – wyjaśnił były skoczek.
Zauważył też, że skoro już zdecydowano się na takie rozwiązanie, testy powinny być przeprowadzane w hotelach, a nie wspólnych punktach. – Znając życie będą kolejki – zaznaczył Małysz.
Mistrzostwa startują już we wtorek, rywalizacja skoczków narciarskich (mężczyzn) rozpoczyna się w piątek. Dzień później zawodnicy powalczą o medale na skoczni normalnej. Plan transmisji zawodów w ramach MŚ znajdziecie tutaj.
Czytaj także: