"Jaki jest ulubiony artysta każdego artysty? On sam." [Wywiad] z Kordianem Lewandowskim, wideoblogerem artystą

Kordian Lewandowski – nowy głos polskiej sztuki?
Kordian Lewandowski – nowy głos polskiej sztuki? Kadr z wideo "top 9 wystąpień polskich artystów współczesnych"
Swój kanał na YouTube prowadzi stosunkowo od niedawna, lecz jego filmy są szeroko komentowane przez studentów ASP i inne osoby związane ze sztuką. Nie mówi o rzeczach popularnych, lecz przekazuje je tak, jakby prowadził rubrykę towarzyską w telewizji. Kordian Lewandowski mówi nieznanym językiem polskiej sztuki: konkretnie, mocno, lecz z dystansem i sporą dozą autoironii. naTemat udzielił wywiadu dotyczącego swoich filmów.

Kto tworzy wasze wideo?

To trochę skomplikowane. Autorem wszystkich projektów metakrytycznych jest piesek Diany, Chihuahua Nova Ronnberg, którego można zobaczyć w arTrapie. Chihuahua chciała bardzo malować solidne obrazy realistyczne. Oboje jej to odradzaliśmy, bo to bez sensu, ale strasznie się uparła. Podjęła sporo prób, lecz trzymanie pędzla nie szło jej zbyt dobrze, bo nie ma przeciwstawnych kciuków. Potem rozchlapywała farbę pędzlem przyczepionym do ogonka, ale gdy jej uświadomiliśmy, że to już kiedyś było, porzuciła malarstwo.

Następnie Diana zaczęła zabierać ją na wernisaże sztuki współczesnej, by Nova pogłębiła swą wiedzę na temat tego, co już było oraz spraw, które warto jeszcze poruszyć w sztuce, bo ludzie myślą, że tego jeszcze nie było. Chihuahua, o jak wiadomo małym rozumku, była nieco przytłoczona entropią sztuki. Od sztuki krytycznej jeżyło jej się futerko na grzbiecie. Z czasem, by zrozumieć o co w tym chodzi, zaczęła czytać dzieła Platona, Arystotelesa, później Zizka, Baudrillarda (w tym smutnym okresie, rozumiała najmniej). W końcu sięgnęła po Obieg i Krytykę Polityczną.

Opłacaliśmy jej kosztowne korepetycje u Artura Żmijewskiego, by mogła rozwinąć w sobie zdolność do instrumentalnego traktowania ludzi w imię szczytnych idei, które okazują się w sztuce bardzo pożądane, o czym świadczy choćby ten wywiad. Teraz jest już wyspecjalizowaną suką od spraw sztuki, ale nadal jej nie rozumie.


Jaką funkcję w takim razie pełnisz razem z Dianą?

Kordian

Suczka obiecała, że staniemy się sławni i jako nieliczni pokażemy się w Zachęcie bez konieczności uprzedniego „pielgrzymowania” do Treblinki.

Ja oraz Diana jesteśmy obecnie jedynie podwykonawcami. Dbamy o to, by idee Chihuahua Novej prezentować w odpowiedniej formie, bo tego nas ponoć nauczono na ASP. Jako tzw "esteci" nie mamy zbyt wiele do powiedzenia na ten temat, ale ufamy ideom małego pieska. Suczka obiecała, że staniemy się sławni i jako nieliczni pokażemy się w Zachęcie bez konieczności uprzedniego „pielgrzymowania” do Treblinki.

Ostre słowa. Nie boisz się, że suczka trochę przesadziła z tymi obietnicami i Treblinką?

Jako dyplomowany artysta mam raczej problem z samodzielnym myśleniem – a nawet to stwierdzenie pochodzi z genealogii moralności Nietzschego. Książkę pożyczyłem raz od Chihuahuy, by nasiąknąć jakimiś autorytatywnymi poglądami na świat. Nova twierdzi, że to postawa postmodernisty, ja tam nie wiem, bo Baumana przeczytałem tylko dwie książki. Na studiach nie miałem czasu na lektury.

Musimy wspierać małą Chihuahue, bo ona nawet nie umie mówić! Ma tylko pewne poglądy metakrytyczne, a do tłumaczenia jej psiego ujadania na język ludzki używamy radio-odkurzacza, zaprojektowanego przez Mirosława Bałkę. Oczywiście kupiliśmy plagiat z Chin, bo ten oryginalny jest bardzo drogi. Rozmowa z Novą przypomina trochę zabawę Andy’iego Warhola w głuchy telefon z filmu "Top 9 wystąpień polskich artystów", stąd tłumaczenie wielkiej myśli Chihuahuy Nova może cierpieć na pewne luki formalne.


Kordian, uczęszczałeś na ASP w Gdańsku. Czy podważanie pewnych autorytetów nie jest dla ludzi z Akademii oburzające?

Kończyłem intermedia pod czujnym okiem prof. Witosława Czerwonki oraz – mniej czujnym, ale za to bardziej krytycznym – prof. Grzegorza Klamana. Większość profesorów rozumie, że jestem tylko podwykonawcą, rzemieślnikiem idei małego rozszczekanego pieska (takie małe pieski są bardzo nerwowe).

Efekt metakrytyki jest jednak zaskakujący. Wielu artystów – zarówno wykładowców, jak i studentów popiera poglądy pieska Chihuahua, lecz ze względu na funkcjonowanie w kontekście akademickim wieńce laurowe dla jej idei składają mi prywatnie. Potem przekazuję Novej, iż odwala kawał świetnej, psiej roboty – i to za darmo.

Wróćmy do waszych wideo. Jaki jest ich cel?

Ujmując szczek Chihuahuy w sposób ogólny – dobru ogółu społeczeństwa.
Mówiąc bardziej technicznie: wydobywaniu z instytucjonalnego cienia tych zagadnień sztuki, które przekreślają w znacznym stopniu zasadność jej istnienia w takiej formie, w jakiej obecnie trwa. Nova opowiadająca się, wbrew pozorom, w większym stopniu za „spiskiem sztuki” niż „nowymi dawnymi mistrzami” twierdzi, że pierwsze co trzeba zrobić, to postawić przereklamowanej sztuce krytycznej nagrobek. Społeczeństwo samo oceni, czy ma być to marmur czy lastryko, a my po prostu stwarzamy pole do zapoznania się z jej problematyką szerszej publiczności. Forma musi tu być adekwatna do używanego medium: internetu. Czyli komunikatywna i możliwie zabawna, tak, by była interesująca dla normalnych ludzi, aby w ogóle chciało im się obejrzeć ten materiał w pozainstytucjonalnej sytuacji, w której magiczne słówko „sztuka” nie usprawiedliwia fortelem wartości nadanej a priori konkurencyjnych względem siebie tekstów kultury.


Podważacie pewne zdawałoby się niepodważalne sprawy w świecie polskiej sztuki. Śmiejecie się z cenionych twórców, którzy dzięki udziałowi w życiu publicznym są szanowani nawet przez osoby, które nie znają ich prac. Spotykacie się z krytyką? Ten świat jest bardzo mały i hermetyczny.

Chihuahua popuściła – czasem jej się to zdarza. Tłumaczy się, że rozśmieszyła ją sama wizja krytykowania stanowiska metakrytycznego. Szczeka, iż "metametakrytyka" brzmi już bardzo narkotycznie.

Zastanawia się również, co to znaczy „udziałowi w życiu publicznym” skoro ci ludzie to członkowie „bardzo małego i hermetycznego środowiska” – jak sam pan zauważył.

Póki Chihuahua jest zajęta lizaniem się pod paszkami, wyjaśnię może jaka może być prawdziwa przyczyna nie trzymania moczu naszego szefa akurat na tym pytaniu: Nova, gdy była jeszcze szczeniaczkiem poszła kiedyś wysiusiać się pod drzewkiem i widziała scenę, w której tłum ludzi protestował pod galerią by zamknąć wystawę Katarzyny Kozyry. Bardzo się wtedy przestraszyła i to był pierwszy raz, gdy jej malutki pęcherz nie wytrzymał. Kilka lat potem widziała jej "Piramidę Zwierząt". Wydała się Novej wyjątkowo przerażająca. To dzieło poskładane z powypychanych ciał jej krewnych zmusiło pieska do rozmyślań o własnej, pieskiej przemijalności. Od tamtego czasu nie tylko popuszcza, ale również źle śpi.

Polecamy: Akcja „Śmietniki” w Toruniu, czyli nie takie miasto ładne jak na pocztówce widać


Jaki jest wasz ideał artysty? Głośnym echem przeszła wasza mocna krytyka wywiadów znanych artystów, którzy delikatnie mówiąc nie popisali się elokwencją, więc domyślam się, że macie jakąś własną wizję tego kim i jaki powinien być twórca.

Zdaniem Novej to nie była mocna krytyka. Nikt z nas nie jest dyplomowanym krytykiem sztuki, Chihuahua również. Ale argumenty do rzetelnej krytyki są to prawdopodobnie bardzo mocne. Nie o krytykę artystów Novej jednak chodzi, lecz o krytykę instytucji które przyczepiają dość zwyczajnym ludziom metkę wybitnych autorytetów. Nova rozumie, że malarz na temat swojej pracy nie musi wiele mówić. Chyba, że maluje np. paski. Wydaje jej się, że artysta o aspiracjach krytycznych, już jednak powinien umieć wytłumaczyć o czym jest jego praca, pokazywana w galeriach jako tzw. „sztuka”.

W takim radzie kim według Chihuahua jest artysta?

Nova twierdzi, że obecnym ideałem artysty jest osoba nieposiadająca akademickiego wykształcenia, nie interesująca się sztuką i nie uwikłana finansowo w jej mechanizmy, gdyż tylko ona jest w stanie wyrażać swoją postawą twórczą szczerość, którą w galeriach wyparło modne wydziwianie sterowane instytucjonalnie. Przykładem takiego artysty jest choćby para-performer Gracjan Roztocki, powszechnie znany przedstawiciel pozaartystycznego jeszcze nurtu „YouTubizm”. W internecie funkcjonuje on w sposób nie mniej kontrowersyjny niż Katarzyna Kozyra w operze, ale ze względu na kontekst jest bardziej nowoczesny, po mimo podobnych skłonności do żenujących występów.

Polecamy: "Postmodernistyczne formy przejadły się." [Wywiad] z autorem książki o architekturze postmodernistycznej


Nie boicie się, że przez ostrą krytykę sami sprowadzicie na siebie hejterów?

Chihuahua się nie boi, my zaś jesteśmy tylko rzemieślnikami. Ale powiem panu na ucho, że gdy Nova śpi, to Diana czyta wiersze, śpiewa miłosne sonety i eksploruje związek człowieka z przyrodą. Ja natomiast, od kiedy stałem się tłumaczem Chihuahuy Novej czuję, że jedyne co wypada obecnie wnieść do galerii, to monumentalny pisuar ostatecznie kończący przewlekłą agonię sztuki po starciu z ponurym dowcipem Duchampa. Na wypadek gdyby ktoś chciał sfinansować taką fontannę 2, podaję numer konta chihuahuy: 05 1160 2202 0000 0000 7371 1305.

W przyszłym miesiącu piesek trafia na działkę do mojej ciotki. Spróbujemy z Dianą zająć się muzyką, bo to fajna zabawa, ale nie powinienem był o tym wspominać. Nova nie może o tym wiedzieć, gdyż tym razem nikt nie powinien poczuć się głęboko urażony naszą twórczością.

Przeciwko czemu właściwie się sprzeciwiacie? Co was wkurza w polskich artystach i świecie sztuki?

Kordian

Na autentyczne chamstwo trzeba odpowiadać przynajmniej konwencją chamstwa.

Novą na pewno irytują sytuacje, w których artysta zmusza staruszka do odnawiania tatuażu z obozu koncentracyjnego, używając sztuki jako argumentu usprawiedliwiającego tłumiony sadyzm i zapatrzenie we własną ideologię, godne samego konstruktora wyżej wymienionego obozu. Szczeka wtedy i ujada. Ostro, bo na autentyczne chamstwo trzeba odpowiadać przynajmniej konwencją chamstwa. Resztę bez trudu można odnaleźć na moim blogu popularyzującym rozważania Chihuahuy. Nie ma sensu tego powtarzać, bo w odróżnieniu od tego, co kuratorzy promują w galeriach w celu wypełnienia pustki przesłania artystów intelektualnym bagażem własnych rozważań, te filmy uwzględniają widza jako niezbędny element aktu komunikacji.

Kordian

Nie żebym był antysemitą. Po prostu żadnego Żyda nie znam osobiście.

Ja jako wyrobnik wielkiej idei Chihuahuy mogę dodać od siebie, że nie przepadam za sztuką o Żydach. Nie żebym był antysemitą. Po prostu żadnego Żyda nie znam osobiście... no może poza Klamanem.


Wiele osób, które szybko zyskało popularność w sieci dostaje później rubryki w portalach i propozycje reklamowe od różnych firm. Będziecie przyjmować propozycje?

Chihuahua jest teraz w trakcie pisania trzytomowej analizy spuścizny Alicji Żebrowskiej. Do tworzenia jej zawartości merytorycznej używa "generatora tekstów krytycznych" Dominika Popławskiego. Tytuł brzmiał zdaje się „Performens Patriarchalno - Kompulsywny jako Postpornograficzny Fenomen Subwersywno - Genderowej Implozji Sensu ” – chyba, że coś przekręciłem. Radio-odkurzacz Mirosława Bałki trochę się przegrzał na tym szczekaniu. W każdym razie, gdy już wybitne dzieło literackie skupiające w sobie nieskończenie głęboką problematyczność waginy tej wiekopomnej artystki zostanie ukończone, nasza suczka będzie miała prawdopodobnie sporo wolnego czasu.

Wiem co krytykujecie. A co wam się podoba?

Chihuahua podpowiada, bym opowiedział tu jeden z jej licznych dowcipów:
– Jaki jest ulubiony artysta każdego artysty?
– On sam.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...