Prof. Andrzej Fal podał realną, dzienną liczbę zakażeń w Polsce.
Prof. Andrzej Fal podał realną, dzienną liczbę zakażeń w Polsce. Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

– Co do zasady testujemy osoby objawowe. W związku z powyższym z tego wynika wysoka skuteczność trafień. (...) Jeżeli mamy teraz dziennie 27 tys. potwierdzonych zakażeń, to myślę że 100-110 tys. to realna liczba – mówił prof. Andrzej Fal na antenie "Polsat News".

REKLAMA
Prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego zaznaczył, że wiele osób nie stosowało się do zaleceń takich jak: prawidłowe noszenie maseczek, unikanie kontaktu, zachowanie dystansu, przestrzeganie liczby osób w pomieszczeniach.
– To wszystko bardzo proste rzeczy. Przez ostatnie 12 miesięcy przyzwyczailiśmy się, że SARS-COV-2 jest z nami, przestaliśmy szanować go jako przeciwnika i trochę go ignorować. Myślę, że to zemsta wirusa i teraz niestety musimy walczyć z nim lockdownem – tłumaczył.
Lekarz podkreślił również, że lockdown jest skuteczną, ale doraźną metodą. Jego zdaniem jedyną rzeczą, która pozwoli nam przerwać tę złą passę i nie dopuścić do czwartej zwyżki jest szczepienie. Ekspert przyznał, że efekty obostrzeń będą widoczne dopiero za 7 do 12 dni.
– To piękno wszystkich prewencji w chorobach zakaźnych, że efekty są widoczne z pewnym odwleczeniem w czasie, także efekt lockdownu będzie widoczny za 7, za 10 dni. To bardzo zniechęcające, bo jak terapia nie działa od razu, to pacjent się do niej zniechęca, teraz jest podobnie – mówił prof. Fal.
W programie "Gość Wydarzeń" profesor przyznał, że od początku był zwolennikiem zakazu przemieszczania się między województwami objętymi restrykcjami. – Musimy jednak pamiętać, że swoboda przemieszczania się jest jedną z największych swobód jakie posiadamy – zaznaczył.
– Sięgnięcie do ograniczenia tej swobody, jest radykalnym i ostatecznym środkiem. To środek być może konieczny, ale zwlekałbym z tym jak najdłużej – dodał. Co więcej, powiedział , że "człowiek jest stworzeniem stadnym", dlatego wprowadzone ograniczenia budzą sprzeciw.
Czytaj także:
– Budzi podświadomą chęć oporu przeciwko temu, żebyśmy nadal musieli się izolować. Te wybuchy, jak zakopiański, to było odreagowanie. To trzeba zrozumieć, ale nie jest to dobre dla przebiegu pandemii – kontynuował.
Prowadzący program Grzegorz Kępka zwracał uwagę, że ok. 30 proc. wykonywanych testów to wyniki dodatnie. Natomiast prof. Fal zapewnił, że w rzeczywistości zakażeń jest dużo więcej" niż podają oficjalne statystyki.
– Co do zasady my testujemy osoby objawowe. W związku z powyższym z tego wynika wysoka skuteczność trafień. Myślę, że współczynnik 3:5 jest prawidłowy – wynika to z pewnej specyfiki pandemii, którą obserwowaliśmy w innych krajach. Jeżeli mamy teraz 27 tys., to myślę że 100-110 tys. to realna liczba – przyznał ekspert.
Czytaj także:
logo

źródło: polsatnews.pl