Marian Lichtman żałuje, tego co powiedział Ewie Krawczyk po śmierci jej męża.
Marian Lichtman żałuje, tego co powiedział Ewie Krawczyk po śmierci jej męża. Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Marian Lichtman jeszcze kilka dni temu mówił o ogromnym żalu do żony Krzysztofa Krawczyka za to, że o śmierci swojego przyjaciela dowiedział się nie od niej, a od osób trzecich. Jednak w ostatnim wywiadzie wyznał, iż żałuje słów, jakie miał do niej powiedzieć w tej sprawie.

REKLAMA
Informacja o nagłej śmierci Krzysztofa Krawczyka wstrząsnęła całą Polską. Muzyk zmarł w Poniedziałek Wielkanocny w jednym z łódzkich szpitali. Tego samego dnia jego wieloletni menadżer, Andrzej Kosmala w mediach społecznościowych podał tę smutną wiadomość.
Odejście legendarnego piosenakrza poruszyło też jego bliskimi współpracownikami i przyjaciółmi. Jednym z nich jest Marian Lichtman. Panowie występowali razem w zespole "Trubadurzy". Mimo iż Krawczyk wybrał karierę solową, z członkami zespołu, utrzymywał przyjacielskie relacje.
Lichtman po tym, gdy dowiedział się o śmierci przyjaciela, w rozmowie z portalem pomponik.pl nie ukrywał, że ma żal do Ewy Krawczyk za to, iż nie zadzwoniła do niego, by przekazać osobiście tę informację. Muzyk miał dowiedzieć się o tym od osób trzecich.
Tymczasem w ostatnim wywiadzie dla "Jastrząb Post" Marian Lichtman przyznał, że żałuje słów jakie powiedział do żony zmarłego przyjaciela. Podkreślił, że cała ta sytuacja nie była potrzebna.
Marian Lichtman
w rozmowie z "Jastrząb Post"

Ja do mediów powiedziałem raz: mam żal do Ewy, że mnie nie zawiadomiła mnie o śmierci. Bo rzeczywiście byłem smutny, dowiedziałem się od kogoś innego. Ale potem ją zrozumiałem. Ona była w szoku. Ja z nią nie miałem dobrych stosunków dyplomatycznych przez ostatnie dwa miesiące, ale zadzwoniłem do niej i mnie poinformowała. Taki przyjaciel jak ja, jak się dowiaduje od ludzi, którzy mnie prawie nie znają, to mnie bardzo zabolało. Dlatego to powiedziałem. Żałuję tych słów. Ale to było cały czas podsycane

"Trubadur" dodał, że jego zdaniem to Andrzej Kosmala doprowadza do konfliktu z rodziną Krawczyka.
– Niepotrzebnie Andrzej Kosmala wchodził między nas. My mieliśmy fantastyczne relacje. Nie wiem, czego on się boi. Zawsze nie był ufny co do naszej przyjaźni, bo Krzysztof miał do nas sympatię, cały czas dbał o nasze stosunki towarzyskie. Nie wiem dlaczego Andrzejowi się to nie podobało – mówił Lichtman.
Czytaj także:
– Ja pamiętam, że jak były święta to Ewa i Krzysztof zawsze nas zapraszali. A jak na świętach nie byliśmy, to robili specjalne święta dla Trubadurów. To było piękne, spotykaliśmy się jak rodzina. Nawet jak się trochę pokłóciliśmy, to za 10 minut, jak to w rodzinie, był spokój. Tęsknie za tymi czasami – podsumował.
Czytaj także:
logo
źródło: jastrzabpost.pl