Krzysztof Krawczyk od dawna ciężko chorował.
Krzysztof Krawczyk od dawna ciężko chorował. Fot. Patrycja Wanot / Agencja Gazeta

Krzysztof Krawczyk ciężko chorował jeszcze zanim trafił do szpitala z powodu covid-19. O ostatnich kilku miesiącach życia piosenkarza opowiedział jego wieloletni menadżer i przyjaciel Andrzej Kosmala.

REKLAMA
Cała Polska rozpacza po stracie wielkiego artysty, Krzysztofa Krawczyka, który zmarł w wieku 74 lat. Legendarny muzyk przed kilkoma tygodniami trafił do szpitala z powodu zakażenia koronawirusem. Jednak tuż przed Wielkanocą poczuł się lepiej i na święta wyszedł do domu.
3 kwietnia, zaledwie 2 doby przed śmiercią, za pośrednictwem mediów społecznościowych podziękował fanom za modlitwę i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2.
Jego stan pogorszył się jednak w Poniedziałek Wielkanocny przed południem. Zaczął tracić przytomność i szybko przewieziono go do szpitala. Zmarł po kilkugodzinnej akcji ratunkowej.
– Wysiadło serce, płuca, lekarze nie mogli nic zrobić. Ewunia jest w rozsypce, to nie tak miało być – mówił Andrzej Kosmala – menadżer muzyka, który przekazał smutną wiadomość w mediach społecznościowych.
Bezpośrednim powodem zgonu piosenkarza nie był jednak koronawirus, choć wcześniej był hospitalizowany z powodu covid-19. Jego żona, Ewa Krawczyk, w rozmowie z Onetem zaprzeczyła, by mąż zmarł z powodu zakażenia tym patogenem.
Tymczasem w wywiadzie dla magazynu "Viva!" Andrzej Kosmala wyznał, że Krawczyk ciężko chorował już od dłuższego czasu. Miał zmagać się z poważnymi schorzeniami, ale nie chciał o tym mówić publicznie.
Czytaj także:
– Nie chciał nikogo zasmucać, ale zanim z koronawirusem trafił do szpitala, był już ciężko chory. Zdobył się jeszcze latem na ogromny wysiłek i nagrał płytę z piosenkami Johnny’ego Casha. Wziął też udział w filmie dokumentalnym o sobie pod tytułem "Całe moje życie". Dzielnie to zniósł, światła, kamery, wywiady – mówił menadżer.
Agent zmarłego muzyka przyznał, że był pod wrażeniem niesamowitej woli walki przyjaciela oraz tego, jak podnosił się mimo życiowych trudności i upadków. – Wyznam szczerze, bardzo się wzruszam, jak oglądam dokument, w którym Krzysztof powiedział takie piękne zdanie: "Jedno, co mnie najbardziej cieszy, że nie zmarnowałem życia" – przyznał Kosmala.
Czytaj także:
logo
źródło: viva.pl