Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy poszukuje lekarza medycyny ratunkowej.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy poszukuje lekarza medycyny ratunkowej. Fot. Facebook / Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy

50 tys. złotych miesięcznie za 240 godzin pracy – na tego typu warunki może liczyć lekarz medycyny ratunkowej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy. Placówka nadal szuka nowych pracowników, bo odpowiedzi na – wydawać by się mogło atrakcyjne ogłoszenie – wciąż brak.

REKLAMA

Ile zarabiają lekarze w czasach COVID-19?

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy zamieścił ofertę pracy dla lekarza medycyny ratunkowej już ponad miesiąc temu. Za każdą godzinę pracy nowo zatrudniony specjalista może otrzymać 255 zł, co miesięcznie daje 54 tys. zł brutto. Mimo wszystko medycy nie ustawiają się w kolejce do tego stanowiska. Okazuje się bowiem, że jak dotąd do szpitala nie zgłosił się ani jeden kandydat. Dlaczego?
Prof. Juliusz Jakubaszko, ustępujący prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, w rozmowie z TVN24 przyznał, że specjalizacja ta należy do najtrudniejszych i najbardziej wymagających. Szacuje się, że w Polsce, do obsadzenia szpitali i jednostek przyszpitalnych potrzeba około 2500 specjalistów medycyny ratunkowej. Tymczasem – jak mówi prof. Jakubaszko – obecnie w kraju jest ich około 1100.
– Brakuje chętnych. Kwota zaproponowana przez szpital w Legnicy to moim zdaniem akt rozpaczy. Placówka chce w ten sposób za wszelką cenę utrzymać się, jako szpital węzłowy i swój Szpitalny Oddział Ratunkowy. Specjalistów medycyny ratunkowej cały czas ubywa. Starzy specjaliści się wykruszają, a w czasie koronawirusa dodatkowo dochodzi zmęczenie personelu – zauważył profesor.
Przypomnijmy, że Naczelna Rada Lekarska wyliczyła ostatnio, iż polscy lekarze pobrali prawie 200 zaświadczeń potrzebnych do otrzymania zatrudnienia za granicą. Z nowych analiz wynika ponadto, że medycy coraz częściej "emigrują" ze szpitali publicznych do ośrodków prywatnych. Zdaniem specjalistów polski system ochrony zdrowia jest po prostu niewydolny.

Trzeba większych nakładów na ochronę zdrowia

Prof. Andrzej Matyja z NRL ostrzegał, że jeżeli rząd szybko nie zareaguje i nie zwiększy nakładów na służbę zdrowia, a przede wszystkim na kształcenie kolejnych medyków i poprawę warunków pracy dla nich, to "dojdzie do katastrofy".
Czytaj także:
Te wszystkie zjawiska muszą więc mieć swoje odzwierciedlenie w obecnej sytuacji legnickiego szpitala. Rzecznik placówki Tomasz Kozieł przyznał bowiem, że w szpitalu notorycznie brakuje personelu. Najchętniej zatrudniono by w nim co najmniej dwie, trzy osoby na każdym oddziale. A kto może się ubiegać o tak dobrze płatne stanowisko? Rzecznik szpitala przypomina, że nie jest to "praca dla każdego".
Tomasz Kozieł
rzecznik szpitala

Aby zostać specjalistą medycyny ratunkowej, trzeba skończyć studia medyczne, które nie są proste, trzeba odbyć staż podyplomowy, a następnie około sześcioletnią specjalizację, zakończoną egzaminem państwowym. Jak łatwo podsumować, to jest minimum trzynaście lat nauki, by móc pełnić tę funkcję. Żeby być dobrym lekarzem medycy ratunkowej, trzeba mieć też gigantyczne doświadczenie, wyczucie i talent medyczny. To nie jest praca dla każdego.

logo

źródło: tvn24.pl