Posłowie Konfederacji twierdzą, że osoby z Lewicy miały do nich pretensje o brak maseczki.
Posłowie Konfederacji twierdzą, że osoby z Lewicy miały do nich pretensje o brak maseczki. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Artur Dziambor oraz Robert Winnicki zamieścili na Twitterze relację, z której wynika, że w Sejmie doszło awantury między nimi a posłami Lewicy. Powodem dyskusji miał być brak maseczek u przedstawicieli Konfederacji.

REKLAMA
"Małpi cyrk! Posłowie Lewicy na czele z poseł Zawiszą, zagłuszali naszą konferencję prasową, wezwali Straż Marszałkowską i nawoływali operatorów kamer w Sejmie, by wyłączyli sprzęt, niestety skutecznie. Dlaczego? Ano dlatego, że na czas konferencji nie miałem na twarzy maseczki" – czytamy we wpisie Artura Dziambora.
Robert Winnicki równie szybko zareagował na Twitterze na owy incydent. "Od jesieni robimy to samo - chodzimy po Sejmie w maseczkach i zawsze ściągamy je na konferencje prasowe żeby było widać kto co mówi. Dziś, po 7 miesiącach, lewica urządziła w związku z tym kociokwik" – napisał oburzony poseł.
O obowiązku noszenia maseczek w czasie epidemii dr Paweł Grzesiowski mówił w rozmowie z Gazeta.pl. Zwrócił uwagę na kwestię zasłaniania nosa i ust w otwartej przestrzeni.
– Jeśli jesteśmy sami na ulicy, w parku, czy na placu, maseczka nie ma sensu. Maseczki powinny być noszone wtedy, kiedy nie możemy odizolować się od innej osoby, czyli z jej oddechem możemy nabyć wirusa. Niestety przepisy mówią inaczej – podkreślał lekarz.
Dodajmy również, że podczas środowej konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że niebawem będziemy mogli zdjąć maseczki ochronne na świeżym powietrzu. Szef resortu podał jednak jeden wymóg.
– Jeżeli wskaźnik zakażeń na 100 tys. osób spadnie poniżej 15, wtedy możliwe będzie zniesienie obowiązku noszenia maseczek na świeżym powietrzu – poinformował w środę Adam Niedzielski. Taka decyzja będzie mogła wejść w życie już od 15 maja.

Lewica popiera ratyfikację Funduszu Odbudowy

Lewicy udało się wynegocjować warunki, jakie przedstawiono rządzącym. Chodzi o kwotę 850 milionów euro dla szpitali powiatowych, 300 mln euro dla branż gastronomicznej i hotelarskiej, powstanie 75 tys. tanich mieszkań na wynajem oraz 30 proc. środków dla samorządów. Rząd teraz ma przygotować szczegółowy plan wydatkowania oraz zamierza powołać Komitet Monitorujący wydawanie środków.
– Wszystkie te rzeczy, które zostały przez nas wynegocjowane, muszą znaleźć swoje zapisy w Krajowym Planie Odbudowy, który zostanie wysłany Komisji Europejskiej. Polacy potrzebują tych środków. Wszystkie ugrupowania ponad podziałami mówiły "tak" dla tych środków. My chcemy te sprawy załatwić dla ludzi, aby pieniądze trafiły tam, gdzie są najbardziej potrzebne – podkreślił Robert Biedroń.
Czytaj także: