
Rzecznik rządu Piotr Müller przyznał w rozmowie z Polsat News, że spodziewa się, iż liczba osób zgłaszających się na szczepienie przeciw COVID-19 w drugiej połowie maja znacznie zmaleje. Dlatego też w ostatnim czasie rząd postawił na takie rozwiązania, jak szczepienia w zakładach pracy, kampania profrekwencyjna oraz skrócenie odstępów między dawkami.
REKLAMA
Przypomnijmy, że szef KPRM Michał Dworczyk podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zapowiedział dużą kampanię profrekwencyjną, w której udział wezmą znani sportowcy i blogerzy. Rzecznik rządu Piotr Müller we wtorek w Polsat News został zapytany, dlaczego taka kampania ruszy dopiero teraz.
– Obecnie zainteresowanie szczepionkami jest bardzo duże. Nie narzekamy na to, że liczba osób chętnych jest za mała na dzień dzisiejszy. Kampania musi być uruchomiona w momencie, kiedy oczekujemy, przewidujemy, że spadek nastąpi. Druga połowa maja to jest taki czas, w którym spodziewamy się, że liczba osób, które będą zgłaszać się do szczepień, będzie malała w stosunku do tego, jakie będą możliwości – przyznał Müller.
– Stąd też decyzja o skróceniu przerw pomiędzy pierwszą a drugą dawką. Po to, aby wykorzystywać te zasoby jak najbardziej optymalnie – dodał.
Rządowy serwis SzczepimySię podał, że do wtorku w Polsce wykonano jak dotąd łącznie 13 957 627 szczepień przeciw COVID-19. Łącznie zaszczepionych zostało ponad 10 mln osób, z których w pełni zaszczepionych (dwoma dawkami - dop. red) jest ponad 3 mln 728 tys. Polaków. Stanowi to 9,7 proc. całej populacji.
Czytaj także:źródło: Polsat News
