
Każdemu może zdarzyć się pomyłka, to ludzka rzecz. Tylko, że tej w wykonaniu senatorów PO wielu ludzi na pewno nie daruje. Kompromitacja to jedno. Lewica kpi, prawica jeszcze bardziej, w PO mówią o wyciągnięciu konsekwencji. Ale to, że tak "nawalili|" doświadczeni senatorowie, od lat obecni w polityce, budzi nie mniejsze emocje. I spore zdziwienie.
REKLAMA
Wielu ludziom po czwartkowym głosowaniu w Senacie opadły ręce. W PO widać ogromne rozczarowanie. – Mamy do czynienia z ewidentną wpadką dwóch senatorów. Głosowali zdalnie, popełnili błąd. To wpadka, która nie powinna się zdarzyć. Będą wyciągnięte konsekwencje wobec senatorów – zapowiedział w Polsacie Cezary Tomczyk, przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.
– Bardzo źle się stało i jestem na to wściekły po prostu. Konsekwencje muszą być wyciągnięte – wtórował w Radiu Zet sekretarz generalny PO poseł Marcin Kierwiński.
– Mogę tylko przeprosić naszych wyborców za błędy lub niefrasobliwość dwóch naszych kolegów – zareagował od razu Marcin Bosacki, szef senackiego klubu KO.
O dwóch senatorach, którzy pogrzebali szansę na zwycięstwo opozycji w ważnym senackim głosowaniu, od czwartku grzmi cała Polska.
Senatorowie od 10 lat
Jedni za senatorów się wstydzą, dla innych Aleksander Pociej i Leszek Czarnobaj stali się obiektem kpin i żartów. Ale też pewnego niedowierzania i zdumienia, że właśnie im zdarzyła się taka wpadka.Obaj zasiadają w Senacie trzecią kadencję. Obaj są w nim od 10 lat. Obaj mają za sobą duże doświadczenie również w innych obszarach publicznych, nie są żadnymi nowicjuszami. Czarnobaj był kiedyś burmistrzem Kwidzyna. Pociej jest znanym prawnikiem.
– Nie jest łatwo po dziesięciu latach pracy, jeśli człowiek się nie pomylił, pomylić się w tak poważnej sprawie – przyznał mec. Pociej w czwartek.
"Świeżak", "Widocznie 10 lat w Senacie to jeszcze za mało, by się w głosowaniu nie pomylić", "Tyle lat w Senacie" – przebija się teraz kpina w internetowych komentarzach.
"Liczę że to pomyłka, choć dziwię się, że senator Pociej, jeden z czołowych polskich prawników, który na pewno w życiu uważnie czytał bardzo skomplikowane dokumenty, myli się przy prostej czynności, może to awaria sprzętu. Na senatora nieobecnego brak mi słów" – komentował jeden z użytkowników Twittera, prawnik, członek zarządu powiatowego PSL w Piasecznie.
Senatorowie KO przeprosili
Przypomnijmy, w czwartek wieczorem Senat przyjął bez poprawek i bez preambuły ustawę ratyfikującą unijny Fundusz Odbudowy. Zaważyły głosy dwóch senatorów KO, a właściwie ich brak. Aleksander Pociej pomylił się podczas głosowania, a Leszek Czarnobaj nie zagłosował wcale."Nie wie, których przycisków używać", "Kompromitacja", "Po raz kolejny albo nie przychodzą na głosowania albo się mylą. Mając taką opozycję PiS będzie rządził jeszcze bardzo długo" – niesie się w mediach społecznościowych.
Obaj przeprosili. Senator Pociej tłumaczył, że równolegle do głosowania w Senacie obradowały władze Rady Europy, których jest członkiem, i podejmowano decyzje dotyczące Białorusi i porwania samolotu Ryanair. – Równoległe głosowania, jak się okazuje, nie zawsze da się pogodzić. Pomyliłem się, za co bardzo wszystkich przepraszam – powiedział na konferencji prasowej.
W rozmowie z gazeta.pl senator Pociej wyjaśnił, że nie mógł być fizycznie obecny w Senacie. "Jestem przewodniczącym największej frakcji politycznej w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy – Europejskiej Partii Ludowej. Uczestniczyłem wczoraj zdalnie w zaplanowanym od miesiąca spotkaniu szefów wszystkich grup politycznych" – powiedział.
Senator Czarnobaj wyjaśnił zaś, że niezależnie od niego miał problemy z połączeniem internetowym z senackim system głosowania, które uniemożliwiły mu głosowanie. "Wszystkich państwa serdecznie przepraszam za zaistniałą sytuację" – przekazał w mediach społecznościowych. Podkreślił, że był i jest za przyjęciem preambuły do projektu ustawy ratyfikacyjnej.
"Słabe to panie senatorze. Powinniście wszyscy być w Warszawie", "Szczerze, to tylko z tego głosowania Pana zapamiętam i nie zapomnę podczas wyborów" – takie komentarze można znaleźć pod jego wpisem.
– Nie przyjmuję takich tłumaczeń. Moment był wyjątkowy, w którym nic nie powinno odwracać uwagi od głosowań, które były bardzo ważne – mówi w rozmowie z naTemat europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska. Na Twitterze skomentowała, że jest wkurzona, zażenowana i jest jej po ludzku wstyd.
Pytam o doświadczenie senatorów.
– Tym bardziej jestem zdumiona, bo faktycznie nigdy takiej sytuacji nie było w przypadku pana Pocieja. Może faktycznie coś zawiodło, ale nie powinno. Oczywiście coś może się zdarzyć, bo złośliwość rzeczy martwych często jest wkurzająca, w nieodpowiednim momencie. Żadne tłumaczenie nie jest dobrym tłumaczeniem. Na tę godzinę głosowania trzeba było odłożyć wszystko i skupić się tylko i wyłącznie na tym. Można też było przyjść do Senatu, zagłosować i wyjść. Ja takiego głosowania nie przyjmuję – dodaje.
Kim jest senator Pociej
Jest adwokatem. Był jednym z autorów tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej, niektórym może kojarzyć się właśni z reprywatyzacją i sporami z Miasto Jest Nasze Jana Śpiewaka. Innym z tym, że w 2015 roku złożył wniosek o odrzucenie w Senacie projektu ustawy, która dawała pieszym pierwszeństwo przed wejściem na pasy.Zanim w 2011 roku pierwszy raz dostał się do Senatu (jako bezpartyjny, startował z listy PO, zdobył ponad 99 tys. głosów), był adwokatem i partnerem zarządzającym w Kancelarii Adwokackiej Pociej, Dubois i Wspólnicy. "Prowadziłem sprawy i doradzałem w zakresie prawa karnego, rodzinnego, handlowego i nieruchomości" – pisze o sobie na swojej stronie internetowej. Wspomina, że pracował też w kancelariach adwokackich w Paryżu i Nowym Jorku.
W 2005 był szefem kampanii prezydenckiej prof. Zbigniewa Religi. W oficjalnych biogramach można przeczytać, że pisał też felietony do "Gazety Finansowej", "Życia Warszawy" i innych pism. Od lat 70. grał epizodyczne role w filmach np. "Nie ma mocnych” czy "Ogniem i Mieczem".
Kim jest senator Czarnobaj
Pochodzi z Kwidzyna, ma duże doświadczenie w lokalnym samorządzie. W latach 1990-97 był zastępcą burmistrza, a potem, do 1998 roku, burmistrzem Kwidzyna. Przez siedem lat, do 2006 roku, był starostą powiatu kwidzyńskiego, potem radnym Sejmiku Województwa Pomorskiego i przez cztery lata wicemarszałkiem tego województwa.Pierwszy raz dostał się do Senatu w 2011 roku, otrzymał ponad 34 tys. głosów. Na przełomie lat 2019-2020 był przewodniczącym grupy senatorów klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Gdy objął tę funkcję, marszałek Senatu Tomasz Grodzki powiedział o nim PAP: "To świetny senator, bardzo pracowity, doskonały samorządowiec, o dużych zdolnościach organizacyjnych. Myślę, że utrzyma dyscyplinę w klubie, jestem niezwykle rad z jego wyboru".
"To doskonale zorganizowany senator, będzie bardzo dobrym przewodniczącym" – ocenił z kolei senator Jerzy Federowicz.
On sam mówił wtedy: "Po pierwsze chcemy przywrócić normalny parlamentaryzm. Nie będzie już tak, że dzisiaj ustawa wchodzi, a jutro pan prezydent podpisuje. Chcemy, aby każda ustawa była rzetelnie konsultowana, opiniowana poddawana dyskusji i dopiero głosowana".
Jak senatorowie czują się dziś, wiedzą tylko oni. Raczej nikt nie chciałby być na ich miejscu.
