Senat bez poprawek i bez preambuły przyjął w czwartek wieczorem ustawę ratyfikującą unijny Fundusz Odbudowy. Jeden z senatorów KO się pomylił, drugi nie wziął udziału w głosowaniu.
Senat bez poprawek i bez preambuły przyjął w czwartek wieczorem ustawę ratyfikującą unijny Fundusz Odbudowy. Jeden z senatorów KO się pomylił, drugi nie wziął udziału w głosowaniu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Każdemu może zdarzyć się pomyłka, to ludzka rzecz. Tylko, że tej w wykonaniu senatorów PO wielu ludzi na pewno nie daruje. Kompromitacja to jedno. Lewica kpi, prawica jeszcze bardziej, w PO mówią o wyciągnięciu konsekwencji. Ale to, że tak "nawalili|" doświadczeni senatorowie, od lat obecni w polityce, budzi nie mniejsze emocje. I spore zdziwienie.

REKLAMA
  • Senat bez poprawek i bez preambuły przyjął w czwartek wieczorem ustawę ratyfikującą unijny Fundusz Odbudowy. Jeden z senatorów KO pomylił się podczas głosowania, drugi nie wziął w nim udziału.
  • Aleksander Pociej i Leszek Czarnobaj przeprosili i wyjaśnili, dlaczego doszło do wpadki.
  • Obaj są senatorami trzecią kadencję, mają duże doświadczenie. Pociej jest prawnikiem, Czarnobaj był m.in. burmistrzem Kwidzyna.
  • Wielu ludziom po czwartkowym głosowaniu w Senacie opadły ręce. W PO widać ogromne rozczarowanie. – Mamy do czynienia z ewidentną wpadką dwóch senatorów. Głosowali zdalnie, popełnili błąd. To wpadka, która nie powinna się zdarzyć. Będą wyciągnięte konsekwencje wobec senatorów – zapowiedział w Polsacie Cezary Tomczyk, przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.
    – Bardzo źle się stało i jestem na to wściekły po prostu. Konsekwencje muszą być wyciągnięte – wtórował w Radiu Zet sekretarz generalny PO poseł Marcin Kierwiński.
    – Mogę tylko przeprosić naszych wyborców za błędy lub niefrasobliwość dwóch naszych kolegów – zareagował od razu Marcin Bosacki, szef senackiego klubu KO.
    O dwóch senatorach, którzy pogrzebali szansę na zwycięstwo opozycji w ważnym senackim głosowaniu, od czwartku grzmi cała Polska.

    Senatorowie od 10 lat

    Jedni za senatorów się wstydzą, dla innych Aleksander Pociej i Leszek Czarnobaj stali się obiektem kpin i żartów. Ale też pewnego niedowierzania i zdumienia, że właśnie im zdarzyła się taka wpadka.
    Obaj zasiadają w Senacie trzecią kadencję. Obaj są w nim od 10 lat. Obaj mają za sobą duże doświadczenie również w innych obszarach publicznych, nie są żadnymi nowicjuszami. Czarnobaj był kiedyś burmistrzem Kwidzyna. Pociej jest znanym prawnikiem.
    – Nie jest łatwo po dziesięciu latach pracy, jeśli człowiek się nie pomylił, pomylić się w tak poważnej sprawie – przyznał mec. Pociej w czwartek.
    "Świeżak", "Widocznie 10 lat w Senacie to jeszcze za mało, by się w głosowaniu nie pomylić", "Tyle lat w Senacie" – przebija się teraz kpina w internetowych komentarzach.
    "Liczę że to pomyłka, choć dziwię się, że senator Pociej, jeden z czołowych polskich prawników, który na pewno w życiu uważnie czytał bardzo skomplikowane dokumenty, myli się przy prostej czynności, może to awaria sprzętu. Na senatora nieobecnego brak mi słów" – komentował jeden z użytkowników Twittera, prawnik, członek zarządu powiatowego PSL w Piasecznie.

    Senatorowie KO przeprosili

    Przypomnijmy, w czwartek wieczorem Senat przyjął bez poprawek i bez preambuły ustawę ratyfikującą unijny Fundusz Odbudowy. Zaważyły głosy dwóch senatorów KO, a właściwie ich brak. Aleksander Pociej pomylił się podczas głosowania, a Leszek Czarnobaj nie zagłosował wcale.
    "Nie wie, których przycisków używać", "Kompromitacja", "Po raz kolejny albo nie przychodzą na głosowania albo się mylą. Mając taką opozycję PiS będzie rządził jeszcze bardzo długo" – niesie się w mediach społecznościowych.
    Obaj przeprosili. Senator Pociej tłumaczył, że równolegle do głosowania w Senacie obradowały władze Rady Europy, których jest członkiem, i podejmowano decyzje dotyczące Białorusi i porwania samolotu Ryanair. – Równoległe głosowania, jak się okazuje, nie zawsze da się pogodzić. Pomyliłem się, za co bardzo wszystkich przepraszam – powiedział na konferencji prasowej.
    W rozmowie z gazeta.pl senator Pociej wyjaśnił, że nie mógł być fizycznie obecny w Senacie. "Jestem przewodniczącym największej frakcji politycznej w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy – Europejskiej Partii Ludowej. Uczestniczyłem wczoraj zdalnie w zaplanowanym od miesiąca spotkaniu szefów wszystkich grup politycznych" – powiedział.
    Senator Czarnobaj wyjaśnił zaś, że niezależnie od niego miał problemy z połączeniem internetowym z senackim system głosowania, które uniemożliwiły mu głosowanie. "Wszystkich państwa serdecznie przepraszam za zaistniałą sytuację" – przekazał w mediach społecznościowych. Podkreślił, że był i jest za przyjęciem preambuły do projektu ustawy ratyfikacyjnej.
    "Słabe to panie senatorze. Powinniście wszyscy być w Warszawie", "Szczerze, to tylko z tego głosowania Pana zapamiętam i nie zapomnę podczas wyborów" – takie komentarze można znaleźć pod jego wpisem.
    – Nie przyjmuję takich tłumaczeń. Moment był wyjątkowy, w którym nic nie powinno odwracać uwagi od głosowań, które były bardzo ważne – mówi w rozmowie z naTemat europosłanka PO Elżbieta Łukacijewska. Na Twitterze skomentowała, że jest wkurzona, zażenowana i jest jej po ludzku wstyd.
    Pytam o doświadczenie senatorów.
    – Tym bardziej jestem zdumiona, bo faktycznie nigdy takiej sytuacji nie było w przypadku pana Pocieja. Może faktycznie coś zawiodło, ale nie powinno. Oczywiście coś może się zdarzyć, bo złośliwość rzeczy martwych często jest wkurzająca, w nieodpowiednim momencie. Żadne tłumaczenie nie jest dobrym tłumaczeniem. Na tę godzinę głosowania trzeba było odłożyć wszystko i skupić się tylko i wyłącznie na tym. Można też było przyjść do Senatu, zagłosować i wyjść. Ja takiego głosowania nie przyjmuję – dodaje.

    Kim jest senator Pociej

    Jest adwokatem. Był jednym z autorów tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej, niektórym może kojarzyć się właśni z reprywatyzacją i sporami z Miasto Jest Nasze Jana Śpiewaka. Innym z tym, że w 2015 roku złożył wniosek o odrzucenie w Senacie projektu ustawy, która dawała pieszym pierwszeństwo przed wejściem na pasy.
    Zanim w 2011 roku pierwszy raz dostał się do Senatu (jako bezpartyjny, startował z listy PO, zdobył ponad 99 tys. głosów), był adwokatem i partnerem zarządzającym w Kancelarii Adwokackiej Pociej, Dubois i Wspólnicy. "Prowadziłem sprawy i doradzałem w zakresie prawa karnego, rodzinnego, handlowego i nieruchomości" – pisze o sobie na swojej stronie internetowej. Wspomina, że pracował też w kancelariach adwokackich w Paryżu i Nowym Jorku.
    W 2005 był szefem kampanii prezydenckiej prof. Zbigniewa Religi. W oficjalnych biogramach można przeczytać, że pisał też felietony do "Gazety Finansowej", "Życia Warszawy" i innych pism. Od lat 70. grał epizodyczne role w filmach np. "Nie ma mocnych” czy "Ogniem i Mieczem".

    Kim jest senator Czarnobaj

    Pochodzi z Kwidzyna, ma duże doświadczenie w lokalnym samorządzie. W latach 1990-97 był zastępcą burmistrza, a potem, do 1998 roku, burmistrzem Kwidzyna. Przez siedem lat, do 2006 roku, był starostą powiatu kwidzyńskiego, potem radnym Sejmiku Województwa Pomorskiego i przez cztery lata wicemarszałkiem tego województwa.
    Pierwszy raz dostał się do Senatu w 2011 roku, otrzymał ponad 34 tys. głosów. Na przełomie lat 2019-2020 był przewodniczącym grupy senatorów klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Gdy objął tę funkcję, marszałek Senatu Tomasz Grodzki powiedział o nim PAP: "To świetny senator, bardzo pracowity, doskonały samorządowiec, o dużych zdolnościach organizacyjnych. Myślę, że utrzyma dyscyplinę w klubie, jestem niezwykle rad z jego wyboru".
    "To doskonale zorganizowany senator, będzie bardzo dobrym przewodniczącym" – ocenił z kolei senator Jerzy Federowicz.
    On sam mówił wtedy: "Po pierwsze chcemy przywrócić normalny parlamentaryzm. Nie będzie już tak, że dzisiaj ustawa wchodzi, a jutro pan prezydent podpisuje. Chcemy, aby każda ustawa była rzetelnie konsultowana, opiniowana poddawana dyskusji i dopiero głosowana".
    Jak senatorowie czują się dziś, wiedzą tylko oni. Raczej nikt nie chciałby być na ich miejscu.