"Kalka w kalkę argumentacja wicepremiera Kaczyńskiego". Znamy decyzję prokuratury ws. respiratorów
"Kalka w kalkę argumentacja wicepremiera Kaczyńskiego". Znamy decyzję prokuratury ws. respiratorów Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Dariusz Joński wraz z Michałem Szczerbą przedstawili postanowienie prokuratury dot. umorzenia śledztwa ws. przekroczenia uprawnień przez ministra zdrowia i jego zastępcę. Chodziło o aferę z zakupem respiratorów. Zdaniem posłów KO wyjaśnienie decyzji śledczych jest "kalka w kalkę" argumentacją Jarosława Kaczyńskiego.

REKLAMA
Dariusz Joński poinformował za pośrednictwem swojego oficjalnego konta na Twitterze, że otrzymał wraz z posłem Michałem Szczerbą postanowienie prokuratury okręgowej dotyczące umorzenia śledztwa ws. przekroczenia uprawnień przez ministrów resortu zdrowia ws. zakupów respiratorów.
Posłowie postanowili zorganizować konferencję prasową przed stołeczną Prokuraturą Okręgową. Zdaniem Michała Szczerby wyjaśnienia prokuratury to "kalka w kalkę" argumentacja Jarosława Kaczyńskiego, który w styczniu tego roku wydał oświadczenie w tej sprawie.
– Spójrzmy na to postanowienie i na jego argumentację w kontekście oświadczenia wicepremiera Kaczyńskiego, który 29 stycznia wydał kuriozalne oświadczenie, że po sprawdzeniu działań Ministerstwa Zdrowia, wicepremier nie dopatrzył się nadużyć, działań korupcyjnych lub, cytuję, innych czynów zabronionych przy zakupie respiratorów. Kalka w kalkę argumentacja wicepremiera Kaczyńskiego, przepisana przez prokuraturę. Można powiedzieć, że to nie tylko ingerencja w działanie niezależnej prokuratury, jaką powinna być, ale wskazanie palcem, co prokuratura w tej sprawie ma zrobić – uważa Szczerba.
Dariusz Joński decyzję o umorzeniu sprawy przez prokuraturę nazwał "krótkim pisemkiem".

– Ciekawostką jest to, że nie otrzymaliśmy postanowienia. Chcemy złożyć zażalenie, ale żeby je złożyć, musimy otrzymać postanowienie. Mamy siedem dni, tego postanowienia nie ma. Apelujemy do pana ministra (sprawiedliwości Zbigniewa) Ziobry, aby przekazał postanowienie podjętej decyzji. Pytanie jest takie, czy prokuratura naprawdę akceptuje to złodziejstwo, które miało miejsce w czasie pandemii w Ministerstwie Zdrowia? – pytał retorycznie polityk.
Przypomnijmy, że afera wybuchła w czerwcu ubiegłego roku, gdy do kraju w terminie nie dotarł zakupiony sprzęt medyczny. Ministerstwo Zdrowia kupiło 1,2 tys. respiratorów za 200 mln zł od spółki E&K, która wcześniej zajmowała się produkcją motolotni.
Firma ta otrzymała z ministerstwa 154 miliony złotych zaliczki. Nie wywiązała się jednak ze zobowiązań. Z 1241 zamówionych respiratorów dostarczono jedynie dwieście. Nadeszły one z opóźnieniem, w dodatku były niekompletne, bez gwarancji, bez serwisu i bez części zamiennych.
Warto zauważyć, że resort kierowany wówczas przez Łukasza Szumowskiego mógł zamówić urządzenia prosto od producentów w ramach unijnego przetargu. Wybrano jednak pośrednika z Lublina. W efekcie nie było ani respiratorów, ani pieniędzy.
W tej oburzającej sprawie posłowie Koalicji Obywatelskiej złożyli zawiadomienie w prokuraturze. Śledczy nie doszukali się jednak znamion przestępstwa.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut