
Jadę do Polski i oglądam cięgiem wszystkie dzienniki telewizyjne w kraju. Jest albo sama polityka, albo totalne pierdoły. W newsowych stand-upach jakiś gówniarz z mikrofonem w ręku i miną wszechwiedzącego wieszcza mówi mi, jak mam żyć. CZYTAJ WIĘCEJ
CD Projekt RED z nikomu nieznanej, garażowej firmy przekształciła się w wiodącego producenta polskich gier. Bazuje głównie na pracy młodych programistów. Przykładów jest zresztą więcej. Piotr Kaszubski urodził się w 1992 roku. W wieku trzynastu lat sprzątał stajnie. Dziś ma 20 lat i własną klinikę medycyny estetycznej. Jakub Kokoszka jest najmłodszym prezesem firmy notowanej na alternatywnym rynku giełdowym - New Connect. Mateusz Serotiuk ma 19 lat. W pokera zaczął grać po maturze. Pokazał, że nie trzeba mieć sporego doświadczenia, by odnosić sukcesy. Tworzy start up do nauki tej gry karcianej, którym już interesują się najsilniejsi gracze rynku pokera online.
- Gdy zaczynałem pracę w mediach, załapałem się jeszcze na końcówkę tej zmiany pokoleniowej, którą przechodziły media po upadku komunizmu - mówi Mikruta. - Wtedy o rzeczach bardzo poważnych mówili ludzie, którym bliżej było do 20. niż do 30. roku życia. Podobnie było z reporterami sejmowymi, chociaż na świecie standardy są zgoła odmienne i średnia wieku jest znacznie wyższa - zauważa dziennikarz "Wydarzeń" i prowadzący "To był dzień na świecie".
Dzisiejsze media powstawały w latach 90., tworzyli je ludzie młodzi, którzy dzisiaj zatrudniają jeszcze młodszych. Nie mówię, czy to złe, czy dobre - to jest po prostu inne.
– Mariusz Max Kolonko nie odkrył Ameryki mówiąc o młodych polskich dziennikarzach. Ja też byłem gówniarzem z mikrofonem. Miałem 26 lat i w "Wydarzeniach" Polsatu mówiłem ludziom jak żyć – mówi Tomasz Machała. Dodaje, że wcześniej, jako 23 latek mówił widzom TVN24, co myśleć o najważniejszych polskich sprawach. – Ocenę, jak
Mariusz Max Kolonko nie odkrył Ameryki mówiąc o młodych polskich dziennikarzach. Ja też byłem gówniarzem z mikrofonem. Miałem 26 lat i w Wydarzeniach Polsatu mówiłem ludziom jak żyć.
Andrzej Tucholski, psycholog pracy i doradca zawodowy przekonuje, że młodzi nie muszą być skazani na czekanie, aż ktoś ich doceni jako doświadczonych pracowników. Nieważne, czy pracują w mediach, korporacjach czy start upach. Dodaje, że dziwi się wypowiedzi Mariusza Max Kolonko. – Sprawa przydatności młodych ludzi na rynku pracy coraz częściej jest warunkowana profesjonalnymi wskaźnikami, takimi jak wiedza, nowe metody opisywania rzeczywistości. Patrzę na to z uznaniem – mówi.
Sprawa przydatności młodych ludzi na rynku pracy coraz częściej jest warunkowana profesjonalnymi wskaźnikami, takimi jak wiedza, nowe metody opisywania rzeczywistości. Przyjmuję to z uznaniem.
Podobnego zdania jest Krzysztof Kosy, psycholog pracy z Uniwersytetu Warszawskiego. – Dziwi mnie wypowiedź Mariusza Maxa Kolonko. Mieszka przecież w kraju, w którym wiek nie ma znaczenia, liczą się umiejętności – mówi. Dodaje, że wiek nie jest barierą w osiąganiu sukcesów. Zaznacza, że firmy często dają młodemu szanse. Ma określony czas na wykazanie się. Gdy się sprawdza, nie ma przeszkód, by go awansować.
Odpowiedzialność bez względu na wiek
– Coraz częściej pracodawcy stawiają na pomysł, nie wiek. Oczywiście istnieją firmy, w których doświadczenie może być wyżej cenione. Lecz to złe podejście. Zasada w każdej pracy jest prosta - każdy pracownik ponosi odpowiedzialność za efekty swoich działań – mówi Andrzej Tucholski. – Największą stratą dla Polski nie były powodzie, lecz odpływ młodych ludzi za granicę – ocenia.
Ja na awans czekałem 15 lat. Pracodawca pomyśli: mam młodego pracownika, niech poczeka 10 lat, to go awansuję. Za dziesięć lat ten człowiek może już być za granicą