
Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że jego zdaniem Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego "nie za bardzo spełniła oczekiwania". Szef rządu dodał też, że według niego oraz wielu osób z PiS reforma sądownictwa wymaga w najbliższych miesiącach przeglądu.
REKLAMA
– Jakby ktoś mnie spytał, czy z mojego punktu widzenia Izba Dyscyplinarna (Sądu Najwyższego – red.) spełniła oczekiwania, to powiem, że niestety nie bardzo, ponieważ znam wiele przypadków sędziów, którzy nie zostali do tej odpowiedzialności pociągnięci – powiedział premier podczas czwartkowej konferencji w Wielogłowach.
Z mojej perspektywy, i tak patrzy na to wiele osób z PiS, każda reforma wymaga przeglądu. Również ta reforma, którą przeprowadziliśmy, wymaga takiego przeglądu i byłbym zwolennikiem, żeby do takiego przeglądu doszło w kolejnych miesiącach, bo jest to dobry akurat czas, żeby zrobić rachunek sumienia, podsumować, co wyszło, a co nie wyszło.
Stwierdził, "że to jest oczywiste, że każda powołana instytucja po jakimś czasie potrzebuje tego dodatkowego naoliwienia, przeglądu". Premier Morawiecki podkreślił też, że jest to bardzo ważny mechanizm kontrolny, który pozwala na monitorowanie jakości pracy sędziów.
– Aby sędziowie nie podejmowali decyzji contra factum, aby nie było działań, które rażąco odbiegają od kanonów życia społecznego. Słyszeliśmy o wielu karygodnych czynach, zdarzeniach z udziałem sędziów, i wszyscy dopytywaliśmy, czy coś się z tym dzieje, jakoś reaguje? Dlatego powołaliśmy Izbę Dyscyplinarną. To jedyna przyczyna – zaznaczył.
Przypomnijmy, że w połowie lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE i zdecydował o zastosowaniu środków tymczasowych polegających na zwieszeniu działania Izby. Zaraz potem Trybunał Konstytucyjny orzekł, że stosowanie środków tymczasowych jest niezgodne z polską Konstytucją.
22 lipca Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska przyznała, że zastanawia się nad ponownym zablokowaniem Izby, żeby rząd i parlament mogli dokonać jej reform. Dzień później premier Morawiecki po raz pierwszy przyznał podczas konferencji w Białymstoku, że Izba powinna zostać poddana kontroli.
