
Milion myśli, a potem bezradność, lęk i czarna dziura. Wielu młodych, uczących się ludzi wpadło w tę pułapkę. Co gorsza, nie mieli na to wpływu. W końcu nikt z nas nie chciał, żeby jakiś głupi wirus wywrócił do góry nogami naszą codzienność i przywłaszczył sobie prawie dwa lata naszego życia. Studentom towarzyszą naprawdę kiepskie nastroje.
Koronawirus - cichy zabójca studentów
Pamiętasz, jak miałeś naście lat, a twoi rodzice z łezką w oku, zamyśleni wspomnieniami kiwali głową, przekonując cię, że studia to najlepszy okres w życiu i nigdy później nie będzie już tak fajnie i beztrosko? Mieli rację - przynajmniej z tym, że to faktycznie powinien być wyjątkowy czas w życiu.Studenci mają dość pandemii. Zdalna nauka to ich największa zmora
Temat studiowania szczególnie w ostatnim czasie przyprawia wielu o dreszcze. Kilkanaście pandemicznych miesięcy pokazało, że jedno z najlepszych doświadczeń młodego człowieka może zamienić się w jedną wielką rozterkę i piekło. A co, jeśli zaraz uderzy IV fala koronawirusa?Poszłam na studia dzienne w trybie zdalnym i żałuję. Bardzo. Dlaczego? Zaczęłam studia magisterskie na nowym wydziale, zmieniłam środowisko, studentów, wykładowców i ich wszystkich poznałam tylko przed kamerką. Integracja, nawiązywanie znajomości, relacji społecznych, czerpanie z doświadczenia profesorów? Znikome. W praktyce przez 6 h siedziałam przed lapotem, aby potem przez 8 h siedzieć przed komputerem w pracy. Studia zdalne zabrały to, co najlepsze w studiowaniu. Wspólne posiedzienia w BUWie w przerwach między zajęciami, spotkania z laptopami w kawiarniach, samo bycie na Kampusie. Nie wspomnę już o jakości zajęć, choć tu warto podkreślić, że i ja sama byłam przez ten czas mniej zmotywowana i chętna do aktywności. W skrócie: gdybym mogła cofnąć czas, wzięłabym na ten rok dziekankę.
Aktualnie czekam na decyzję o tym, czy w ogóle się dostałam na studia magisterskie. Ze względu na opóźnione rozpoczęcie poprzedniego roku akademickiego, rekrutacje na wielu uczelniach skończyły się, zanim ja zdążyłam obronić pracę licencjacką. Akurat kierunek, który wybrałam, jest tak oblegany, że większość uczelni nie przewidziała dodatkowych rekrutacji. Generalnie jest to bardzo słabe, ale z drugiej strony jeśli się nie dostanę, to bez większego żalu zrobię sobie rok przerwy. Mam to szczęście, że znalazłam pracę w zawodzie i mogę ten rok spędzić produktywnie, nawet nie studiując. Zresztą może za rok w końcu ruszą studia w całości stacjonarne, bo szczerze wątpię, że w tym roku uda się to uczelniom spiąć logistycznie, żeby studenci, szczególnie spoza Polski byli w stanie studiować hybrydowo.
Kryzys na uczelniach? Studia kontra czwarta fala koronawirusa i obawy uczniów
Po relacjach, które usłyszałam od Ani, Wioli, Moniki i Kornela widać, że ten problem ma naprawdę wielkie oczy. A co na to jedne z głównych placówek edukacyjnych w Polsce? Zauważyli niepokojące znaki?Jeśli chodzi o średnią zainteresowania studiowaniem z ostatnich trzech lat (kandydaci na studia I stopnia), to wyraźnego spadku nie obserwujemy. Te liczby, za lata 2019-2020-2021 wyglądają mniej więcej 19 500 - 20 000 - 19 500 (to kandydaci, nie osoby przyjęte). Lekkie wahania mogą wynikać z różnych przyczyn, demograficznych np. W naszym przypadku nie ryzykowałbym więc stwierdzenia, że istnieje jakiś kryzys.
Z naszych informacji wynika, że w porównaniu z ubiegłymi latami nie są widoczne wzrosty liczby studentów rezygnujących ze studiów, zmieniających tryb studiów lub wnioskujących o urlopy dziekański.
