
Sytuacja na linii rząd Mateusza Morawieckiego-Unia Europejska w ostatnich tygodniach zaogniła się jeszcze bardziej. Znajdzie to odzwierciedlenie podczas czwartkowego szczytu Rady Europejskiej. Temat relacji z Polską i sytuacji w naszym kraju ma być jednym z ważniejszych punktów debaty 21 października – potwierdził to szef RE Charles Michel.
REKLAMA
Według informacji RMF FM, eurodeputowani największych frakcji chcą, by w czwartek podczas szczytu Rady Europejskiej na tapet wzięto przypadki łamania praworządności w Polsce i październikowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej.
PE chce deklaracji w sprawie Polski
Jutro podczas szczytu RE odbędzie się głosowanie w sprawie rezolucji Parlamentu Europejskiego, który uważa, ze szefowie państw członkowskich powinni wydać wspólną deklarację w sprawie sytuacji w Polsce.Jak jednak podaje RMF FM, powołując się na słowa jednego z dyplomatów UE, nie jest to opcja realnie brana pod uwagę. "Nikt nie będzie chciał pogarszać sytuacji, nie będzie więc żadnych formalnych decyzji" – miał powiedzieć rozmówca stacji.
Kontrowersje wokół wyroku TK
Europejskie organy sądownictwa uznały, że TK jest upolityczniony, ale ten dalej orzeka. W czwartek 7 października przychylił się do wniosku Mateusza Morawieckiego i stwierdził, że UE w kwestiach prawnych wychodzi poza swoje kompetencje. Uznał, że niezgodne z naszą konstytucją są przepisy Traktatu o UE uprawniające krajowe sądy do kontrolowania legalności procesu nominowania sędziów przez KRS i powołania ich przez prezydenta, a także przepis, który upoważnia sądy krajowe do pomijania przepisów konstytucji.Czytaj także: Na czym polega konflikt rządu PiS z UE? Duda wyjaśnia: Cały ten spór o rzekomą praworządność...
Wyrok TK stwierdzający wyższość polskiego prawa nad unijnym wywołał burzę i doprowadził do demonstracji w dziesiątkach polskich miast. Obywatele, jak i urzędnicy unijni wyrażali obawy, że jest to krok Polski w kierunku wyjścia z UE.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyznała, że ocena wyroku pokazuje "bardzo poważne problemy związane nadrzędnością prawa europejskiego". Tłumaczyła, że Polsce może zostać odebrana część funduszy unijnych. Może być wobec niej także wszczęta procedura o naruszenie prawa unijnego.
Czytaj także: