
Radosław Sikorski wyraził zadowolenie z powodu reelekcji Baracka Obamy. Przyznał jednak, że również wybór Mitta Romeny'a byłby dla nas dobry. Minister spraw zagranicznych sprzeciwia się powołaniu międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej, bo poza opiniami nie pojawiły się dowody podważające prace komisji Millera.
REKLAMA
Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, komentował wybory w USA. Ocenia, że wybór Baracka Obamy na drugą kadencję będzie miał dobre skutki dla Polski. Jednak nawet zwycięstwo kandydata Republikanów nie byłoby dla nas złe. – Byliśmy w tej zręcznej sytuacji, że niezależnie kto by wygrał, mielibyśmy dobre stosunki z nową administracją – mówił w "Kontrwywiadzie RMF FM". Przypominał jednak, że nie możemy się spodziewać cudów po prezydencie USA. – O względy USA zabiega 200 krajów na świecie, a USA zajmują się głównie sobą – zauważył Radosław Sikorski.
Polityk PO mówił też o oczekiwaniach na drugą kadencję. – Uważam, że ona będzie inna. Tradycyjnie już, prezydenci w drugiej kadencji, szczególnie demokraci, próbują zrobić więcej dla rozwiązania problemu izraelsko-palestyńskiego. Obama obiecał w ONZ ustanowienie państwa palestyńskiego – przypomniał Sikorski. – Wygrana Romney'a oznaczałaby większe szanse na wojnę z Iranem, to nie byłoby dobre dla Polski – dodał.
Minister wymieniał też zasługi, jakie ma prezydent w stosunkach z Polską. – To Obama kazał napisać plany NATO dla Polski. To z nim podpisaliśmy aneks do umowy o tarczy antyrakietowej - znacznie dla nas korzystniejszy. Wreszcie to dzięki niemu będzie w Polsce stacjonowało wojsko amerykańskie – wyliczał. Ostudził jednak nadzieje na zwiększenie transferu technologii wojskowych do Polski. – Stany nie są dobrym wujkiem i nie dzielą się technologiami, nawet z najbliższymi sojusznikami – przypomniał.
Polityk PO komentował też sprawy krajowe, dokładnie plany powołania międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej. – Nie sądzę, żeby komisja międzynarodowa była potrzebna, bo toczy się śledztwo polskiej prokuratury – stwierdził gość Konrada Piaseckiego. – Nie potrafię sobie wyobrazić takiego zestawu międzynarodowych ekspertów, któremu wszyscy mogliby uwierzyć – dodał.
Jego zdaniem nie pojawiły się też żadne nowe dowody, które uzasadniałyby wznowienie prac komisji Jerzego Millera. – Są opinie publicystyczne, ale nie ma dowodów. Jeśli ktoś ma jakieś nowe dowody, to powinien je zanieść do prokuratury, bo inaczej chodzi o politykę, a nie zbadanie przyczyn katastrofy – ocenił Sikorski.
Minister ostro skrytykowała reakcję Jarosława Kaczyńskiego, który po artykule w "Rz" mówił o zamordowaniu 96 osób. – W zeszłym tygodniu stało się coś ważnego. Jarosław Kaczyński powiedział, że zamordowano 96 osób. Musimy zadać pytanie, czy chcemy, żeby człowiek, który wierzy w zamach i rzuca takie oskarżenia na podstawie niewiarygodnego artykułu prasowego, rządził Polską – powiedział Sikorski.
Minister Spraw Zagranicznych tłumaczył się też z wpadki swojego resortu, który ujawnił wrażliwe dla białoruskich opozycjonistów dane. – Nie udostępniono żadnych tajnych danych. (…) Jednak tego dnia zwolniłem dyscyplinarnie osobę odpowiedzialną za ten błąd, zmieniono też procedury wysyłania PIT–ów. Zapewniam jednak, że nikt na Białorusi nie ucierpiał – dodał Radosław Sikorski.
