
Ostatniej nocy ktoś zniszczył auta medyków udzielających pomocy migrantom w przygranicznej strefie. Zdewastowanych zostało pięć samochodów – cztery należące do osób tworzących grupę "Medycy Na Granicy" i jeden należący do towarzyszących im w ostatnich dniach dokumentalistów.
Jak przekazano, sprawą zajmuje się policja. W samochodach przebito opony, potłuczono szyby i lampy, a także zniszczono karoserię.
"Nasz ambulans jest sprawny, dyżur trwa. Jesteśmy gotowi do podjęcia interwencji u osób, które będą nas potrzebować. Szyby i lusterka wymienimy, to tylko szkody materialne, najważniejsza jest dla nas możliwość niesienia pomocy i chronienia zdrowia i życia" – podkreślają członkowie zespołu "Medycy Na Granicy".
W rozmowie z Onetem o zdarzeniu mówiła dr hab. Urszula Glensk, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, która wynajmuje od trzech tygodni pokój na Podlasiu.
– Między godz. 3 a 4 w nocy obudziły mnie szybkie, tępe strzały. Byłam przekonana, że to strzały z broni, które padają na granicy, dlatego nie zareagowałam w żaden sposób. (...) Ten dźwięk brzmiał jak seria z karabinu. Przypuszczam, że tych ludzi było kilku i rąbali te auta przy użyciu sprzętu, w tym siekiery – podkreślała. Dodała jednak, że nie słyszała głosów sprawców.
Czytaj także: "Białoruś przygotowuje się dzisiaj na dużą próbę forsowania granicy". Pojawił się wóz transmisyjny
Zniszczona karetka
To nie pierwszy raz, kiedy ktoś próbował utrudniać działania grupy "Medycy Na Granicy". Niespełna tydzień temu ktoś spuścił powietrze z kół ambulansu. Medycy we wpisie, który zamieścili w internecie wskazali, że odpowiedzialnymi za tę sytuację mogą być funkcjonariusze Wojska Polskiego.
Do zdarzenia miało dojść w woj. podlaskim. Podczas jednej z akcji udzielania pomocy medycy zostawili ambulans przy wjeździe do lasu. Gdy do niego wrócili, zauważyli, że w trzech z czterech opon ich karetki spuszczone jest powietrze. Na miejscu obecny był oliwkowy volkswagen, którego numery rejestracyjne zaczynały się od "UA" – to oznaczenie pojazdów Wojska Polskiego.
"Dziś rano wracając z lasu z akcji ratunkowej, zastaliśmy przy naszym ambulansie uzbrojone osoby w mundurach. Nasz ambulans miał spuszczone powietrze z opon. Uzbrojeni mężczyźni oddalili się od niego, gdy nas zobaczyli. Rejestracja ich samochodu zaczynała się od liter 'UA' – to tablice, których używa Wojsko Polskie" – poinformowali na Facebooku "Medycy Na Granicy".
"Jesteśmy oburzeni i wstrząśnięci" – dodali. Jak podkreślili, do tej pory wszyscy funkcjonariusze państwowi zachowywali wobec nich neutralność. Zachowanie niezidentyfikowanych osób w mundurze poruszających się pojazdem należącym do Wojska Polskiego było jednak "ewidentnie wrogie" wobec nich.
