Polskie służby i białoruscy dziennikarze publikują nagrania ze starć, do jakich dochodzi przy polsko-białoruskiej granicy. Obcokrajowcy przy użyciu kamieni i granatów hukowych atakują żołnierzy. W ruch poszła także armatka wodna i gaz pieprzowy.
Pomimo kolejnych sankcji i międzynarodowych aktów solidarności nic nie wskazuje na to, by kryzys migracyjny przy granicy polsko-białoruskiej miał zostać zażegnany. We wtorek podjęto kolejną próbę siłowego sforsowania przejścia w Kuźnicy
Grupa około 100 migrantów, wspieranych przez służby Łukaszenki, zaatakowały żołnierzy przy użyciu kamieni, kłód i granatów hukowych
Od godziny 10:00 Straż Graniczna, Wojsko Polskie i Wojska Obrony Terytorialnej skutecznie odpierają kolejne natarcia
Białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan opublikował nagranie, na którym widzimy, jak grupa mężczyzn rzuca kamieniami w kierunku polskich służb. "Migranci nagle zaczęli atakować zasieki i rzucać kamieniami w polskie służby. Polacy odpowiedzieli gazem pieprzowym i granatami ogłuszającymi. Wykorzystywana jest także armatka wodna" – relacjonuje na Twitterze.
Jak podaje Ministerstwo Obrony Narodowej, do ataku doszło po godzinie 10:00 w obozie migrantów, w Kuźnicy. Stanowcza reakcja żołnierzy udaremnia kolejne próby sforsowania granicy. W ataku udział bierze około 100 osób uziemionych między Polską a Białorusią.
Cudzoziemcy zostali najprawdopodobniej wyposażeni przez służby Łukaszenki w granaty hukowe, którymi rzucono w kierunku naszych żołnierzy. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z kolejnym atakiem sprowokowanym przez naszego sąsiada.
Służby wydają komunikat w języku angielskim, poprzez który informują, że za próbę nielegalnego przekroczenia granicy oraz niszczenia zasieków, może grozić odpowiedzialność karna.
O planach wyposażenia cudzoziemców w broń jeszcze we wtorek rano informował wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński. –Pojawiają się pomysły, by część z tych migrantów wyposażyć w broń palną, żeby mieli możliwość zaatakowania polskich strażników granicznych – deklarował dla RMF FM.
Prezydent Białorusi zdaje się nie przejmować kolejnymi sankcjami gospodarczymi, nakładanymi przez Unię Europejską. Reagując na ostrzeżenia ze strony Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej, zapowiedział "brutalną odpowiedź".
W rozwiązanie konfliktu zaangażowała się Angela Merkel, która po dwóch rozmowach telefonicznych z Władimirem Putinem, skontakowała się bezpośrednio z Alaksandrem Łukaszenką. Wymiana zdań miała trwać przez 50 minut, jednak nie zapobiegła kolejnym aktom agresji w Kuźnicy.
Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut