
– Ten atak, który jest na naszych granicach, to jest kolejny atak złego na naszą Ojczyznę – stwierdził we wtorek na antenie Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk. Według redemptorysty kryzys migracyjny na granicy z Białorusią "ekscytuje niektórych pseudodziennikarzy jak jakiś mecz, a to nie jest rozrywka". Dyrektor Radia Maryja podkreślił też, że na Polskę czyhają różne inne niebezpieczeństwa.
Ojciec Tadeusz Rydzyk był we wtorek gościem "Aktualności dnia" na antenie Radia Maryja. Duchowny odniósł się do kryzysu trwającego na granicy z Białorusią, a także do ostatniego ataku migrantów na polskie służby, do którego doszło w rejonie przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi.
– Mamy bardzo poważne niebezpieczeństwo w tej chwili na granicy. Może ktoś się tym podnieca, pseudodziennikarze. Prawdziwy dziennikarz też służy prawdzie, w poszanowaniu człowieka, jego godności. Ale niektórych to tak ekscytuje jak jakiś mecz. Otóż to nie jest żadna rozrywka, to jest bardzo poważna sytuacja i wszyscy powinniśmy w tej chwili skoncentrować się na tym, żeby to dobro, którym jest Ojczyzna, zachować – ocenił redemptorysta.
Podkreślmy, że ze względu na obowiązujący przy granicy stan wyjątkowy, dziennikarze nie mogą relacjonować, co się tam dzieje. Informacje, jakie przekazują, pochodzą przede wszystkim od polskich służb oraz z nagrań udostępnianych w internecie.
Czytaj także: Skandaliczny tekst o migrantach w białostockim dzienniku. Autorka to stała ekspertka TVP Info
Dyrektor toruńskiej rozgłośni stwierdził też, że "na naszą Ojczyznę czyhają różne niebezpieczeństwa", a to, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej, jest tylko jednym z nich. Jak wskazał, to właśnie dlatego tak bardzo potrzebna jest modlitwa i dialog społeczny w Polsce.
o. Tadeusz Rydzyk
na antenie Radia Maryja
Atak cudzoziemców na polskich funkcjonariuszy
Przypomnijmy, że napięta sytuacja na granicy polsko-białoruskiej w rejonie Kuźnicy rozpoczęła się we wtorek mniej więcej o godzinie 10. Jak informowaliśmy w naTemat.pl, oprócz atakowania funkcjonariuszy przy użyciu kamieni i granatów hukowych, migranci zajmowali się także siłowym forsowaniem zapory na granicy. W ataku udział brało około 100 osób zablokowanych przez służby Łukaszenki w pasie tuż przed granicą Polski.
Według funkcjonariuszy atak był w pełni koordynowany przez Alaksandra Łukaszenkę. Służby białoruskie starcie przy przejściu granicznym miały obserwować przez drony. Jak poinformował we wtorek wieczorem szef polskiej policji, przy przejściu granicznym w Kuźnicy rannych zostało 12 osób z polskich służb – wśród nich dziewięcioro funkcjonariuszy policji.
Po wtorkowych zamieszkach sytuacja na granicy polsko-białoruskiej nieco się uspokoiła. – Musimy się jednak przygotować na to, że sytuacja na polsko-białoruskiej granicy nie rozstrzygnie się szybko. Musimy przygotować się na miesiące. Mam nadzieję, że nie na lata – stwierdził w środę szef MON Mariusz Błaszczak na antenie radiowej Jedynki.
