
Wiele emocji wzbudził przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt zmian w Kodeksie rodzinnym. Nowelizacja ma dotyczyć m.in. rozwodów. Zgodnie z pomysłem resortu Zbigniewa Ziobry, procedura rozwodowa może być znacznie droższe i dłuższe. Na krytykę ws. szykowanej rewolucji odpowiedział wiceminister Marcin Romanowski.
Czytaj także: 500+ to zbyt słabe wsparcie rodzin. Radio Maryja: "Jest plaga rozwodów. Tu potrzebna jest interwencja państwa"
Wnioskodawcy przekonują, że projekt wprowadza usprawnienie postępowania w sprawach o rozwód lub o separację. Nowelizacja wprowadza jednak rozwiązania, które mogą mieć wpływ na czas trwania postępowań. M.in. wprowadzone ma zostać tzw. obowiązkowe postępowanie informacyjne. Byłoby ono przeprowadzane w sytuacji, gdy o rozwód wnioskują rodzice posiadający małoletnie dzieci.

Obowiązkowe postępowanie informacyjne ma potrwać miesiąc, co – jak zauważają prawnicy – może się przełożyć na znaczące wydłużenie całego procesu. Dodatkowo, jeśli w rodzinie są małoletnie dzieci, sąd będzie wnioskował o mediację. Może ona trwać trzy miesiące i może być przedłużona w sumie do pół roku.
W projekcie znalazły się też zmiany dotyczące opłat. Obecnie wniosek o pozew rozwodowy kosztuje 600 zł. Połowa tej kwoty jest zwracana, jeśli małżonkowie nie chcą orzekania o winie. Po nowelizacji zwrot kosztów możliwy będzie jedynie w sytuacji separacji.
Ponieważ projekt wzbudził wiele kontrowersji, głos w tej sprawie zabrał zastępca Zbigniewa Ziobry, wiceminister Marcin Romanowski. "Rodzinne postępowanie informacyjne (RPI) nie utrudni ani nie opóźni rozwodów. Wręcz przeciwnie, usprawni postępowanie rozwodowe" – przekonuje polityk.
Marcin Romanowski
wiceminister sprawiedliwości
"Państwo bierze na siebie ciężar kosztów mediacji. Dzięki temu rozwód przebiegnie bezkonfliktowo i bez potrzeby angażowania pełnomocników, których wynagrodzenia niejednokrotnie rujnują małżonków finansowo. RPI nie ma zastosowania, jeżeli przyczyną rozwodu jest przemoc" – wyjaśnił Marcin Romanowski.
Kilka lat temu apel o ograniczenie "plagi rozwodów" padł na antenie Radia Maryja i Telewizji Trwam. Cytowano Marka Grabowskiego, prezesa Fundacji Mamy i Taty.
– Ta plaga zżera nasze społeczeństwo, jest wirusem, który niszczy tkankę społeczną, niszczy kapitał społeczny. Tutaj jest szereg rozwiązań, które można zastosować np. pojednawcze rozprawy, mediacje, terapie i to jest jedna rzecz. Być może warto też pomyśleć o ograniczeniu dostępu do alkoholu – mówił wówczas Grabowski.
Nieco wcześniej Krystyna Pawłowicz proponowała wprowadzenie wyższych opłat sądowych dla osób rozwodzących się. I trudno nie odnieść wrażenia, że te postulaty właśnie są realizowane.
