Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Za dewastację życia publicznego w sprawie smoleńskiej odpowiada jedna strona. PiS uprawia bardzo cyniczną grę – tak premier Tusk skomentował słowa prof. Zbigniewa Brzezińskiego, który stwierdził, że sugerowanie jakoby zamachu smoleńskiego dokonał polski rząd jest "wredną osobą osób cierpiących na psychologiczne trudności".

REKLAMA
Premier Tusk zgodził się z oceną prof. Brzezińskiego. Jak twierdzi, PiS, tworząc teorię o zamachu w kontekście katastrofy smoleńskiej, albo głęboko w to wierzy, albo "te problemy [psychologiczne, o których mówił Brzeziński - red.] mogą być faktem".
– Są konkretni ludzie i partie, którzy to robią [podsycają wojnę polsko-polską - red.], są też ci, którzy starają się unikać wojny. Trudno funkcjonować w życiu publicznym, kiedy próbuje się ustawiać na tej samej pozycji różne siły polityczne w Polsce – powiedział na konferencji prasowej premier.
Komentując spotkanie rzecznika rządu Pawła Grasia z wydawcą "Rzeczpospolitą" Grzegorzem Hajdarowiczem w przeddzień publikacji artykułu o trotylu na wraku tupolewa, stwierdził zaś, że Graś "zachował się właściwie i wykazał instynkt samozachowawczy".
– Gdyby zadzwonił do mnie o 2 w nocy, że się spotyka z dziennikarzem czy wydawcą, to urwałbym mu głowę. Mamy podział ról. Domyślam się, jak zdenerwowany był wydawca gazety, usiłował zawiadomić rzecznika rządu i zrobił to skutecznie. Nie było powodu, żeby wszczynać alarm – zaznaczył Tusk.