
– Za dewastację życia publicznego w sprawie smoleńskiej odpowiada jedna strona. PiS uprawia bardzo cyniczną grę – tak premier Tusk skomentował słowa prof. Zbigniewa Brzezińskiego, który stwierdził, że sugerowanie jakoby zamachu smoleńskiego dokonał polski rząd jest "wredną osobą osób cierpiących na psychologiczne trudności".
Premier Tusk zgodził się z oceną prof. Brzezińskiego. Jak twierdzi, PiS, tworząc teorię o zamachu w kontekście katastrofy smoleńskiej, albo głęboko w to wierzy, albo "te problemy [psychologiczne, o których mówił Brzeziński - red.] mogą być faktem".
– Są konkretni ludzie i partie, którzy to robią [podsycają wojnę polsko-polską - red.], są też ci, którzy starają się unikać wojny. Trudno funkcjonować w życiu publicznym, kiedy próbuje się ustawiać na tej samej pozycji różne siły polityczne w Polsce – powiedział na konferencji prasowej premier.
Komentując spotkanie rzecznika rządu Pawła Grasia z wydawcą "Rzeczpospolitą" Grzegorzem Hajdarowiczem w przeddzień publikacji artykułu o trotylu na wraku tupolewa, stwierdził zaś, że Graś "zachował się właściwie i wykazał instynkt samozachowawczy".
– Gdyby zadzwonił do mnie o 2 w nocy, że się spotyka z dziennikarzem czy wydawcą, to urwałbym mu głowę. Mamy podział ról. Domyślam się, jak zdenerwowany był wydawca gazety, usiłował zawiadomić rzecznika rządu i zrobił to skutecznie. Nie było powodu, żeby wszczynać alarm – zaznaczył Tusk.
