
Od 30 listopada do... odwołania zamknięte dla ruchu ciężarowego będzie czesko-polskie przejście graniczne Harrachov-Jakuszyce. Na całe szczęście, próbę pokonania granicy w tym miejscu wciąż legalnie mogą podjąć kierowcy aut osobowych.
REKLAMA
Zamknięte przejście graniczne pomiędzy Harrachovem a Jakuszycami
Nie bez przyczyny piszemy o próbie pokonania granicy, gdyż przejście Harrachov-Jakuszyce zamknięte dla aut ciężarowych (powyżej 3,5 tony) zostało ze względu na panujące tam ekstremalnie trudne warunki drogowe. A te zaistniały przez intensywne opady śniegu, które w ostatnim czasie nawiedziły Karkonosze.Od strony polskiej do Jakuszyc pojazdy ciężarowe mogą jeszcze w miarę bezpiecznie dojechać, gdyż trasa ze Szklarskiej Poręby prowadzi cały czas w górę i serpentynami, którymi odpowiednio wyposażone na zimę TIR-y mogą mozolnie wspinać się kilometr po kilometrze. Samo przejście graniczne pomiędzy Czechami a Polską jest natomiast ulokowane na pewnej płaszczyźnie.
Problemy zaczynają się jednak przy zjeździe od strony polskiej do Harrachova. Droga prowadząca do tego malowniczego czeskiego miasteczka to de facto jedna wielka stromizna, która aktualnie pokryta jest masami śniegu, nieustannie nawiewanego z lasów otaczających w tym miejscu trasę E65. Takie okoliczności uniemożliwiają czeskim służbom drogowym odpowiednie odśnieżenie drogi.
Co więcej, kiedy śnieg i wiatr przestaną być problemem, drogowcy z południowej strony Karkonoszy będą potrzebowali czasu na usunięcie wielkich oblodzeń. Jak wspomnieliśmy, poprzez przejście graniczne Harrachov-Jakuszyce wciąż można legalnie podróżować samochodem osobowym, ale w najbliższym czasie i to może być spore wyzwanie. Zarówno czescy, jak i polscy policjanci wzywają więc kierowców do wzmożonej ostrożności.
Ciągle jakiś problem na granicy z Czechami...
Można jednak powiedzieć, że "takie kłopoty to nie kłopoty", gdy ma się w pamięci poprzednie nieprzyjemne epizody z granicą polsko-czeską w roli głównej. W ostatnich dwóch latach, gdy donoszono o zamknięciu granic z Czechami, zwykle dotyczyło to decyzji wymuszonych pandemią koronawirusa i COVID-19.Wciąż trwa też spór graniczny związany z Elektrownią Turów - funkcjonującą w Polsce, ale negatywnie wpływającą na życie po czeskiej stronie. W związku ze wszczętą przez Czechów procedurą przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej nasz kraj został obciążony karą w wysokości pół miliona euro za każdy dzień dalszego funkcjonowania elektrowni, której prace powinny zostać zawieszone na mocy orzeczenia zabezpieczającego TSUE.