
Do końca roku Nowa Lewica może przejść przez kolejny rozłam. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", od Włodzimierza Czarzastego i Roberta Biedronia może odejść dwóch posłów. Niewykluczone, że dołączą oni do nowego koła Polskiej Partii Socjalistycznej.
REKLAMA
Konflikt wokół działań Włodzimierza Czarzastego może jeszcze eskalować. Jak donosi "Gazeta Wyborcza" przed początkiem 2022 roku klub sejmowy Nowej Lewicy może utracić kolejnych dwóch parlamentarzystów. Co więcej, o trwającej zmianie na scenie politycznej informowani mają być pozostali liderzy opozycji.
Czytaj także: Nowa Lewica do końca roku może stracić kolejnych dwóch posłów
Przypomnijmy, że koalicja Nowej Lewicy i Partii Razem straciła pięcioro polityków. Mowa o Wojciechu Koniecznym, Gabrieli Morawskiej-Staneckiej, Robercie Kwiatkowskim, Joannie Senyszyn i Andrzeju Rozenku. Posłowie i senatorowie są otwarci na przyjmowanie pozostałych członków klubu parlamentarnego.W najbliższych dniach od ugrupowania zdystansować się mają europarlamentarzyści. Mowa o Bogusławie Liberadzkim, Leszku Millerze i Włodzimierzu Cimoszewiczu, którzy reprezentują w Parlamencie Europejskim grupę socjaldemokratów i socjalistów.
Tymczasem, jak wynika z informacji naTemat, liderzy i członkowie klubu parlamentarnego nie zamartwiają się odejściem części posłów. – Nareszcie. Nareszcie to zrobili – usłyszała na sejmowym korytarzu Anna Dryjańska. – Nie będziemy płakać – dodawała jedna z posłanek.
Politycy deklarowali, że trudno współpracować z osobami, które mają pretensje nawet o to, "że słońce świeci". Za rozłam odpowiadać ma jednak nie lider Polskiej Partii Socjalistycznej, a Andrzej Rozenek, Grzegorz Napieralski i sam Donald Tusk.
– To robota Tuska, który od zawsze chciał się nas pozbyć. Zrobił to rękami Millera, który nie może się pogodzić z tym, że Lewica istnieje bez niego – podał informator portalu naTemat.
Wyłamali się z Lewicy, żeby do niej wrócić?
Warto podkreślić, że według innych posłów, celem rozłamu jest, wbrew pozorom, ponowny start z list koalicyjnych. Jako osobny byt politycy mogą mieć lepszą pozycję negocjacyjną.– Zostały niby jeszcze 2 lata, ale niektórzy już układają sobie w głowie listy. Buntownicy bali się, że zostaną na lodzie. Założę się, że przed wyborami przyjdą do Czarzastego z propozycją wspólnego startu i żądaniem biorących miejsc – podał rozmówca Dryjańskiej.
Tuż po odejściu z NL wicemarszałkinii Senatu zapewniała, że w jej sercu zawsze będzie lewica. – Była to dla mnie trudna decyzja, bo lewica jest w moim sercu. W moim sercu jest wolność, równość, sprawiedliwość i demokracja – komentowała Morawska-Stanecka.
Dalsza eskalacja kryzysu na Lewicy może jednak sprawić, że nie będzie czego negocjować. W ostatnich sondażach koalicja może liczyć na poparcie od 5 do 7 proc. Przypomnijmy, że w 2019 roku komitet uzyskał 12,56 proc głosów, wprowadzając do parlamentu 49 posłów oraz 2 senatorów.
– Efekt polityki obecnego kierownictwa Lewicy jest taki, że w połowie kadencji straciliśmy co najmniej 1/3 wyborców – zarzucała w rozmowie z "Newsweekiem" Joanna Senyszyn.
Czytaj także: