Komornik ściągnął z konta Zaremby pieniądze, które ten był należny Zahorskiemu.
Komornik ściągnął z konta Zaremby pieniądze, które ten był należny Zahorskiemu. Fot. Marek Szandurski / East News

"Tak kończy się sprawa słynnego języka anielskiego" – w ten sposób pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego Rafał Zahorski odniósł się do informacji o tym, że komornik ściągnął z konta działacza PiS, a obecnego prezesa stoczni "Gryfia" Krzysztofa Zaremby blisko 7,5 tys. zł. Jest to większość kwoty, którą ten drugi był winien Zahorskiemu za przegrany proces, w którym kością niezgody okazała się znajomość angielskiego, a raczej jej brak u Zaremby.

REKLAMA
  • W czerwcu zeszłego roku prezes "Gryfii" Krzysztof Zaremba wytoczył pełnomocnikowi marszałka województwa Rafałowi Zahorskiemu proces, ponieważ tamten zarzucał mu brak znajomości angielskiego na odpowiednim do kierowania spółką poziomie
  • Zaremba przegrał przed sądami obu instancji, które nakazały mu zapłacić 7,5 tys. zł Zahorskiemu
  • Jako że prezes "Gryfii" nie chciał zastosować się do wyroku, to komornik ściągnął z jego konta pieniądze

  • Pełnomocnik marszałka województwa zachodniopomorskiego ds. gospodarki morskiej Rafał Zahorski doczekał się wypłaty, jak na razie większości, należnych mu zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu pieniędzy za wygrany proces z prezesem Morskiej Stoczni Remontowej "Gryfia" i działaczem Prawa i Sprawiedliwości Krzysztofem Zarembą.

    Komornik ściągnął pieniądze od Zaremby

    "Dzisiaj rano spojrzałem na konto i widzę, że jest przelew na kwotę: prawie 7 370 zł od pana komornika. Pozostało zatem ledwie kilkaset złotych, bo jeszcze komornik ściąga swoje koszty komornicze. Tak więc za kilka dni dostanę 'końcówkę'" – przekazał w mediach społecznościowych we wtorek Zahorski.
    "No i skończyło się rumakowanie. (...) Zaremba był proszony wielokrotnie by sam uregulował kwoty wynikające z obu wyroków sądowych, ale nie chciał wyjść z całej sprawy honorowo i z godnością. Musieliśmy poprosić o pomoc komornika a komornik zaś do kwoty zasądzonej przez sąd dołożył swoje wcale nie małe koszty egzekucji" – podkreślił pełnomocnik marszałka.

    "I tak kończy się sprawa słynnego języka anielskiego i braku kompetencji zawodowych obecnego prezesa stoczni MSR Gryfia w jedynie już tylko Szczecinie – niejakiego Krzysztofa Zaremby, byłego posła PIS" – dodał.
    Zaremba był proszony przez portal Onet o udzielenie komentarza, jednak nie odpowiedział na prośbę.

    To Zaremba pozwał Zahorskiego. Powodem był język angielski

    Zahorski nie wzbrania się od dzielenia się gorzkimi komentarzami na temat działalności polityków PiS w sprawach dotyczących stoczni. Tak też zrobił w przypadku byłego posła Zaremby, który przed objęciem najwyższego stanowiska w "Gryfii" nie miał doświadczenia w tej branży.
    Pełnomocnik marszałka zamieścił na swoim profilu na Facebooku dwa wpisy, w których podważał znajomość angielskiego przez Zarembę na odpowiednim poziomie do tego, by kierował spółką Skarbu Państwa.
    "Etat (absolutnie nie należy tego mylić z pracą) na stanowisku Prezesa Gryfii jest pierwszą pracą tego Pana na jakimkolwiek stanowisku kierowniczym a jego brak znajomości języka angielskiego także jest dodatkową okolicznością budującą jego szacunek wśród załogi i kontrahentów. Niestety, ale gros klientów stoczni to jednak armatorzy zagranicznych bander, a wiadomo że świat shippingu i gospodarki morskiej to sfera, gdzie język angielski jest podstawowym językiem porozumiewania się i korespondencji" – napisał w jednym z nich.
    Czytaj także: Były biskup przez lata ukrywał związek z kobietą. Teraz chroni dane w Komendzie Głównej SOK

    Prezes "Gryfii" postanowił pozwać Zahorskiego w czerwcu zeszłego roku. Jednak zarówno sąd niższej instancji, jak i w październiku Sąd Apelacyjny oddaliły jego powództwo. Argumentowały to tym, że wpisy Zahorskiego odnosiły się nie do Zaremby jako osoby, a bardziej do jego kompetencji związanych z kierowaniem spółką Skarbu Państwa.
    Co do umiejętności językowych Zaremby, sąd uzasadniał, że nie posiada on żadnego certyfikatu, zaświadczenia lub dyplomu potwierdzającego stopień znajomości języka angielskiego, w tym dokumentu potwierdzającego biegłą znajomość branżowego języka angielskiego".
    "W takim przypadku cechą wielce pożądaną w przypadku strony powodowej byłaby wszak przynajmniej znajomość języka branżowego. I to nie tylko angielskiego, ale również branżowego języka polskiego" – tłumaczył, cytowany przez "Gazetę Wyborczą" sąd.
    Działacz PiS został więc prawomocnym wyrokiem zobowiązany do zapłaty Zahorskiemu 7,5 tys. zł, jednak zbyt długo zwlekał ze zrobieniem tego. Tak więc do "akcji" wszedł komornik i pobrał z jego konta pieniądze.