
Dostaliśmy lekcję. Surową. Potrzebną. Przegraliśmy 1:3 z Urugwajem. Łudziliśmy się, że nasz rywal, po serii słabych wyników, będzie do pokonania. Nie był. Urugwaj wygrał wyraźnie, choć nie grał na pełnych obrotach. Dużo jeszcze nas dzieli od światowej czołówki. Dużo jeszcze dzieli Roberta Lewandowskiego od poziomu Luisa Suareza.
REKLAMA
Najpierw było badanie sił. Wydawało się, że może być dobrze. Potem nadszedł moment, kiedy okazało się, kto póki co jest jeszcze europejskim średniakiem, a kto drużyną, która, grając na swoim normalnym poziomie, ustępuje Hiszpanii, Niemcom. I na tym chyba koniec.
Glik - bohater dziś był Glikiem bezradnym
Kamil Glik był bohaterem meczu z Anglią. Dzisiaj jak dziecko we mgle. W sumie ciężko go winić, bo w Gdańsku po prostu stało się to, co miało się stać. Znakomici napastnicy ogrywali przeciętnych, czasami ocierających się o solidność obrońców. Najpierw Glik strzelił do własnej siatki, pod presją rywala. Potem dał sobie założyć siatkę i gola strzelił Cavani. Człowiek, który w Neapolu, gdzie gra, traktowany jest prawie tak jak kiedyś Maradona.
Kamil Glik był bohaterem meczu z Anglią. Dzisiaj jak dziecko we mgle. W sumie ciężko go winić, bo w Gdańsku po prostu stało się to, co miało się stać. Znakomici napastnicy ogrywali przeciętnych, czasami ocierających się o solidność obrońców. Najpierw Glik strzelił do własnej siatki, pod presją rywala. Potem dał sobie założyć siatkę i gola strzelił Cavani. Człowiek, który w Neapolu, gdzie gra, traktowany jest prawie tak jak kiedyś Maradona.
Komentarz w Szkle kontaktowym: Urugwajczycy biegają, bo im zimno.
Robert Lewandowski był na boisku osamotniony, racja. Rację ma też Przemysław Zych, który w dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym” napisał, że to wyjątkowa szansa, by zagrać dwójką napastników. By postawić na Arkadiusza Milika lub Łukasza Teodorczyka. I by to oni grali przed Lewandowski. Taki Obraniak jest inteligentnym piłkarzem, ale nie ma nawyku wbiegania na środek ataku. Takie coś potrafi Rafał Wolski, ale w kadrze go nie ma. Obraniak biegający na skrzydle, a tak często biegał dzisiaj, to Obraniak, z którego pożytku nie będzie.
Proste? Tylko z pozoru
Dziś strzelił przepiękną bramkę i na chwilę uwierzyliśmy, że nie przegramy. Na chwilę, bo wystarczyła długa piłka i Luis Suarez. Przejął ją i już praktycznie było wiadomo, że trafi do siatki. Ktoś powie, że to łatwe. Elementarz. Ja powiem, że tak się ustawić, w takim momencie wystartować do piłki, tak przewidzieć błąd obrońcy, minąć bramkarza, z takim timingiem strzelić, to nie lada sztuka. 1:3. I sędzia równie dobrze mógł wtedy zakończyć spotkanie.
Film o Luisie Suarezie:
Mecz można było oglądać w telewizji publicznej albo na Polsacie Sport. Wybrałem tę pierwszą opcję. Dariusz Szpakowski przygotowany, prawie bez błędów. Jak nie on. Widać, że przed meczem uważnie czytał „Przegląd Sportowy”.
Za to Andrzej Juskowiak? Lekka kompromitacja. Suarez wychodzi na czystą pozycję i fauluje go Marcin Wasilewski. Powinien wylecieć, sędzia się lituje, kartka jest żółta. Juskowiak mówi, że decyzja nie mogła być inna. Nie mogła? Ja w tym momencie przypominam sobie słowa Sławomira Stempniewskiego, który kiedyś powiedział w Canal Plus, że w tego typu przypadkach powinno też patrzeć się na to, jak szybki jest piłkarz, który na pozycję wychodzi. I jakie jest prawdopodobieństwo, że nikt go nie dogoni. Wybiega Suarez? Czerwona. Wybiega tak stoper, który gdzieś się tam zaplątał? Żółta. Proste.
Juskowiak sugerował też, że byłoby dobrze, gdyby Suarez (chyba on, zresztą nieważne) zszedł jak najszybciej. Nie zgadzam się. Po pierwsze, to mecz towarzyski. Po drugie – im z lepszym rywalem się mierzysz, tym więcej się uczysz. Wreszcie, po trzecie, za bilety zapłacili kibice. A oni dzięki niemu na boisku mają lepsze show. Mąż wraca do domu, żona z kanapy: „Kochanie, jak było?”. On odpowiada: „Świetnie. Widziałem na żywo, Luisa Suareza”. Mówi o Suarezie, nie o Polaku, co wcale nie oznacza, że nie jest patriotą, kibicem.
702 minuty Lewandowskiego bez gola w reprezentacji Polski.
Lewandowski to jeszcze nie Suarez
Jak należy traktować mecze jak ten? Jak naukę. Bo mieliśmy okazję oglądać w Polsce trzecią w ostatnich latach drużynę świata. Półfinalistę mundialu, mistrza Ameryki Południowej. Zespół, który na tamtych turniejach tworzył kapitalne widowiska. Z Ghaną, z Niemcami, z Argentyną. Drużynę, która wyszła w silnym składzie i zagrała na poważnie. No, raczej na poważnie. Jesteśmy jeszcze za słabi, by zmusić taki Urugwaj do maksymalnego wysiłku.
Nauką ten mecz może być również dla Roberta Lewandowskiego. W ostatnim czasie mógł o siebie czytać w niektórych mediach, że jest czołowym napastnikiem świata. Dziś mógł zobaczyć na żywo, jak gra Luis Suarez. Napastnik Liverpoolu był genialny. Nadbiega Glik? Zakłada mu siatkę. Najpierw faulować musi Wasilewski, później po podobnej akcji jest podanie i gol Cavaniego. Innego zawodnika, którego oglądanie to czysta przyjemność.
Podziękujmy Urugwajczykom. Taka lekcja może nam wyjść tylko na dobre.

