Pomimo natychmiastowego zaatakowania obrony przeciwlotniczej, armia naszego sąsiada wciąż radzi sobie z siłami powietrznymi Władimira Putina. W okolice terenów objętych wojną nie zapuszczają się także żadne linie lotnicze. Szczególne utrudnienia dotyczą lotów do Azji.
Reklama.
Podobają Ci się moje artykuły? Możesz zostawić napiwek
Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.
Kluczową rolę w czwartkowej inwazji na Ukrainę odgrywały naloty. Od 5.00 w ciągu kilku godzin Rosja zniszczyła całą ochronę przeciwlotniczą naszego sąsiada, choć ten dalej odpiera ataki
Ukraińska armia podała, że w piątek nad ranem udaremniła dwa ataki powietrzne na Kijów. Zniszczonych zostało kilka rosyjskich samolotów, śmigłowców, czołgów i wozów bojowych
Od piątku przestrzeń powietrzną w Ukrainie i jej okolicach omijają zarówno rosyjskie, jak pozostałe linie lotnicze
Samoloty omijają przestrzeń powietrzną Ukrainy
Chwilę po inwazji Rosji Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego wydała ostrzeżenie dla przewoźników. W komunikacie wskazano, że loty przez Ukrainę oraz 100 mil w głąb Białorusi i Rosji są niebezpieczne dla załóg oraz pasażerów.
Sytuację w ruchu powietrznym możemy na bieżąco śledzić dzięki stronie flightradar24. Jak widzimy, Ukrainę omijają wszystkie linie lotnicze. Dla lotów w kierunku Azji utworzono specjalne korytarze powietrzne. Przechodzą one przez Skandynawię oraz Turcję.
Maszyny nie zbliżają się nawet w okolice granicy białorusko-ukraińskiej i ukraińsko-rosyjskiej. Niestety, zaatakowanie ukraińskich lotnisk sprawiło, że kraj został odcięty również od militarnego wsparcia ze strony NATO.
Szczególne restrykcje zarządziła także strona amerykańska. "USA zakazało amerykańskim liniom lotniczym prowadzenia działalności na Ukrainie, Białorusi oraz w rosyjskiej przestrzeni powietrznej w promieniu 160 mil morskich od granicy" – czytamy w komunikacie Flightradar.com.
To oznacza, że rosyjskie samoloty pasażerskie, aby ominąć Ukrainę, kursują obecnie nad Polską. Prezentują to zdjęcia z serwisu Flightradar.
Kamil Heyka na Twitterze zauważył: "Polska przestrzeń powietrzna stała się jednym z głównych korytarzy dla rosyjskich linii lotniczych. Dlaczego nie zablokujemy tego ruchu z żądaniem wstrzymania ognia? Nic się nie stało? Inwazja na naszych sąsiadów nas nie rusza?".
Podobną refleksją podzielił się Marcin Tyc: Polska pozwala rosyjskim samolotom korzystać z naszej przestrzeni powietrznej.
Przypomnijmy, że zlekceważenie niebezpieczeństwa w ruchu powietrznym doprowadziło do tragedii na wschodzie Ukrainy. Lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur Boeing 777 został zestrzelony. Na miejscu zginęło 491 cywilów. Według holenderskiej prokuratury, za atak odpowiedzialni byli członkowie rosyjskich służb.
W wyniku czwartkowych starć straty poniosły obie strony. Do 3.00 czasu kijowskiego poinformowano o zabiciu 800 rosyjskich żołnierzy. Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malyar dodała, że pomimo zniszczenia obrony przeciwlotniczej, udało się zestrzelić sześć helikopterów, siedem samolotów, 130 pojazdów wojskowych oraz 30 czołgów.
Od czwartku po stronie ukraińskiej odnotowano 137 ofiar oraz 316 rannych. Szczególne poruszenie na arenie międzynarodowej wywołała śmierć 13 osób z Wyspy Węży, położonej na Morzu Czarnym.
Niewielki kontyngent bronił się przed siłami rosyjskimi, choć te wielokrotnie nawoływały do złożenia broni. W mediach walkę zaczęto nazywać "Ukraińskimi Termopilami".