
– Wiedziałem, że wywołam burzę. Nie spodziewałem się tylko, że aż taką – mówi naTemat Marian Opania, aktor, który po tym jak odmówił wcielenia się w Lecha Kaczyńskiego w filmie o katastrofie smoleńskiej, znalazł się na celowniku prawicowych komentatorów.
Na prawicowych forach rozpętała się burza. Decyzję Opani uznano za objaw braku niezależności, lizusostwa wobec władzy i koniunkturalizmu. Niektórzy stwierdzili nawet, że odmową występu w filmie o prezydencie Kaczyńskm Opania przekreślił swoją karierę.
Marian Opania, ten aktor grał już w swoim życiu: generała SB, sprzedajnego dziennikarza, kapusia, milicjanta, tajniaka, donosiciela, ze stu komunistów zagrał, oficera KGB, czerwonoarmistę i innych skundlonych osobników. Trzeba przyznać, że w takie postacie wcielał się wyśmienicie. Jakby miał zło we krwi? CZYTAJ WIĘCEJ
"Wiedziałem, że wywołam burzę"
Marian został przez prawicę trafiony i odstrzelony. Rozpoczęło się polowanie, podobnie jak na Stuhra.

